Mozilla Firefox – ostateczne pożegnanie.

W oczekiwaniu na Firefoxa 3.5 odinstalowałem niedawno wersję 3.0.11, arcyciężką i przemułowatą. Odinstalowałem dokładnie, wraz z wszystkimi dodatkami i ustawieniami.

Dziś przywitałem się z nowym, “najlepszym jak dotąd”, produktem Mozilla Corporation. Czysty Fx 3.5 startuje znacznie wolniej i działa gorzej niż poprzednia wersja obciążona kilkunastoma dodatkami, historią, cookiesami itd. Jeszcze tylko zainstalowałem Adblock Plusa i sprawdziłem, czy nadal domyślnym folderem dla downloadu jest Pulpit (Nie, domyslny jest folder „Pobieranie”, którego jako żywo w moim Windowsie XP nie ma – jest w Viście).

To już koniec. Zaczynałem od Firebirda (czy nawet Phoenixa, już dokładnie nie pamiętam), skończyłem na Firefoxie 3.5. Rozszerzeń, bez których trudno mi było żyć, już tu nie zainstaluję. Szkoda mojego czasu, będę sobie musiał radzić bez nich.

Obecna lista moich przeglądarek to, kolejno według częstości używania:

  1. Google Chrome
  2. Windows Internet Explorer 8
  3. Opera 10 (mimo, że sama firma straciła całkowicie moją sympatię działaniami – wspólnie i w porozumieniu z eurwysyństwem – przeciwko Microsoftowi
  4. Flock.

“Jednej rzeczy nie mogę zrozumieć…”

Cytat dnia.

Jednej tylko rzeczy nie mogę zrozumieć: ludzie z PO potrafią nie uledz naciskom z Brukseli i w tym „kryzysie” prowadzą w Polsce dość rozsądną politykę – a jednocześnie chyba szczerze deklarują, że Polska powinna ratyfikować ten „Traktat Lizboński”… po wprowadzeniu którego większość 26 państw po prostu zmusi III Rzeczpospolitą do prowadzenia takiej samej polityki, jak reszta państw Wspólnoty!!! (Janusz Korwin-Mikke)

ZłamaUEm się

Złamałem się. Oddałem głos, spojrzałem w kamerę monitoringu i naplułem na tę ich niebieską szmatę.

Plan, data, pompa i wielbłąd

IAR podaje:

Unijna bilioteka cyfrowa, którą uruchamiano wczoraj w Brukseli z wielką pompą, działałała zaledwie jeden dzień. Strona www.europeana.eu zawiesiła się, bo serwer nie wytrzymał dużego zainteresowania. Europeana wznowi działalność dopiero w połowie grudnia.

Nasuwają się tu oczywiste skojarzenia z Wielkim Zderzaczem Hadronów, ale pozostanę jednak przy świecie wirtualnym. Wystarczyło odpuścić sobie tę pompę, a wszystko poszłoby gładko – to chyba oczywiste? Wieści o bibliotece rozchodziłyby się stopniowo, takoż rosłaby ogladalność i byłoby mnóstwo czasu na sukcesywne dopasowywanie potrzebnej mocy obliczeniowej serwerów. Ale urzędnicy inaczej nie potrafią, jak tylko sporządzić PLAN, wpisać do niego DATĘ i urządzić wielką POMPĘ. Był pewnie szampan, kawior i przecinanie wstęgi uroczyste kliknięcie Enter.

Komisja Europejska, odpowiedzialna za ambitny projekt spodziewała się, że w ciągu godziny stronę odwiedzi pięć milionów internautów. Tymczasem wczoraj wieczorem było już dwadziesiaścia milionów kliknięć na godzinę. Rzecznik Komisji Martin Selmayr poinformował, że podłączenie dodatkowych serwerów nie poprawiło sytuacji i stronę trzeba było zamknąć. „Nie będziemy za to przepraszać, ale bardzo żałujemy, że Europeana nie działa tak jakbyśmy sobie życzyli” – mówił. Komisja nie uważa też, że to porażka. „To nieoczekiwany sukces. Euroepana jest ofiarą swego sukcesu. Przy takim zainteresowaniu nawet profesjonalne firmy miałyby problemy z obsługą. W ciągu jednej sekundy tysiące internautów chciało zobaczyć na przykład Mona Lisę” – tłumaczył rzecznik.

Patrzcie państwo, te tłumoki myślały, że są w stanie zaplanować ilość wejść na stronę w pierwszym dniu :)
Coś z zupełnie innej beczki: gdy Robert Kubica dojechał po raz pierwszy na punktowanym miejscu do mety, po czym został natychmiast zdyskwalifikowany za zbyt niską wagę bolidu, team BMW Sauber jednak nie trąbił o “sukcesie”.

A żądło, jak to zwykle bywa, tkwi w samym ogonie wypowiedzi rzecznika. “Nawet profesjonalne firmy miałyby problemy”. Teraz już można przestać się dziwić. Skoro eurobiurokraci sami mają (słuszną) świadomość, że są amatorami, to i jasne się staje, że za sukces mogą uznać właściwie wszystko – włącznie z tym, że nikt się podczas wielkiej pompy nie porzygał pod stół.

PS. Co to jest wielbłąd? – Jest to koń zaprojektowany przez komisję.

Energetyczne NATO?

Niemcy proponują -energetyczne NATO- - Onet.pl Wiadomości - 24.05.2008_1211652684062Niezwykle ciekawie wygląda dzisiejsza informacja, którą znalazłem w biznesowym dziale Onetu (za PAP). Polecam uważną lekturę. Rzeczywiście, zapewnienie dostaw energii to jest coś, do czego przegnita do cna Unia Europejska i dogorywający powoli w poszukiwaniu sensu istnienia Pakt Północno-Atlantycki może się przydać. Z prostego powodu: w odróżnieniu od tego, czym dzisiaj zajmują się obie te organizacje, zwłaszcza pierwsza z nich, tutaj chodzi o prawdziwą wspólnotę interesów.

Całość wygląda tym bardziej interesująco, że chodzi o wystąpienie poważnego niemieckiego polityka. Stanisław Michalkiewicz nazywa często Niemcy „państwem poważnym” i ma całkowitą rację – ponieważ o polityce niemieckiej można z całą pewnością powiedzieć, że istnieje. W odróznieniu od… niestety.

Oczywiście nieprawdziwy i mylący jest tytuł onetowej notki, bo nie chodzi o oficjalne stanowisko Republiki Federalnej, ale do niekompetencji dziennikarzy „kopypasterów” jestem przyzwyczajony.

Aparat systemu humorem tryska

W telegazecie znalazłem:

Rośnie liczba wypadków związanych z połknięciem przez dzieci małych magnesów znajdujących się w zabawkach. W związku z tym, w lipcu na obszarze całej UE wejdzie w zycie nowe prawo. Będzie nakazywać zamieszczanie dodatkowego oznakowania na zabawkach zawierających małe magnesy.
Dodatkowe oznakowanie zabawek będzie rozwiązaniem tymczasowym. Następnie wejdą w życie nowe normy dotyczące zabawek.
Oznakowanie na zabawkach nie rozwiązuje jednak problemu. Konieczne jest dokładne czytanie instrukcji obsługi zabawek przez rodziców. (IAR)

Parę pytań z tej okazji:

  • Skąd wiadomo, że liczba wypadków rośnie? Kto zlecił te badania i po co?
  • Prawo. Czym powinno zajmować się prawo i czemu służyć?
  • Rozwiązania tymczasowe. Czy warto je wprowadzać?
  • Rozwiązania kompleksowe. Kogo mają kompleksowo zadowolić?
  • Konkluzja w ostatnich dwóch zdaniach. Więc po co to wszystko, na Boga?

Tak właśnie działa ten system. Najpierw straszy (magnesami, pneumokokami, wypadkami samochodowymi, biedą na starość… nieważne), a gdy już zastraszy wystarczająco, poszerza swoją Władzę.
Nie myśl, człowieku – MY myślimy za ciebie. Oduczymy cię myśleć. To nawet lepiej, a zwłaszcza bezpieczniej – dla nas.

Pełzający terror demokratycznych totalitarystów.

Zresztą, co ja się będę produkował… Odpowiedź na powyższe pytania brzmi mniej więcej tak:

Tak, tak, tak, każden jeden otaczany
System każde życie chciałby włożyć w swoje ramy
Nieustanna opresja w każdym bytu aspekcie
Stała obserwacja przy każdym obiekcie
Egzekucja każdej sfery życia człowieka wolnego
Prowadzi do stworzenia niewolnika posłusznego
Nagrodą dla którego są chleb i igrzyska
Aparat systemu humorem tryska (…)

Rok za rokiem rozwiązania systemowe
Zarastają paraliżem aktywności nowe
Czego dobrze nie znają to jest podejrzane
A więc ciągła asekuracja na wszelki wypadek
Potem sytuacja pełna mega sprzeczności
Nie spełniają wobec ciebie podstawowych powinności
Zbrodnia to nie zbrodnia kiedy nie jest ukarana
Ta kurwa taka głupia jest czy taka cwana?
Mnoży się urzędników bezustannie populacja
W sporach z nimi nie stoi po twojej stronie racja
Otłuszczona kasta na twojej pracy pasożytuje
Co się da zagarniając udaje, że pracuje
Dla ciebie i dla mnie(…)

Nowotwór ma zawsze takie same potrzeby
Mogą być jeszcze większe, mniejsze być już nie mogą
System się posuwa jednokierunkową drogą
I zawrócić nie potrafi, poza tym jest za duży(…)

Sponsorem niniejszej notatki jest – na wypadek, gdyby ktoś nie rozpoznał – Kazik.

Nadzieja z marginesu

Rzeczpospolita za Polską Agencją Prasową podaje:

W Irlandii maleje przewaga zwolenników Traktatu Lizbońskiego. W sondażu opublikowanym w tygodniku „Sunday Business Post” za jego przyjęciem w referendum 12 czerwca opowiada się 35 proc. badanych, o 8 pkt. proc. mniej niż dwa miesiące wcześniej.

Niewielka to co prawda nadzieja, ale lepsza taka niż żadna. Ech, gdyby się udało puścić z dymem ten chory traktat… rozmarzyłem się.

Przy okazji: Czytelniku, popatrz na jeszcze jeden fragment tekstu – poniżej. Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten?

Minister stanu ds. europejskich Dick Roche oświadczył ostatnio, że obawy przeciwników traktatu są bezpodstawne. Ostrzegł też, że odrzucenie traktatu zepchnęłoby Irlandię na europejski margines.

W Irlandii zmalała przewaga zwolenników Traktatu Lizbońskiego - Rzeczpospolita_1209313418656