Donaldu dał czadu

Kiedy Donald Tusk zapowiedział, że zamierza bronić wartości złotówki, jeśli kurs €/zł przekroczy 5, zrobiło mi się zimno. Nie tylko mnie. Zacytuję niemal w całości artykuł z dziennik.pl:

Wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski uważa, zapowiedź premiera Donalda Tuska o interwencji na polskim rynku jest wyjątkowo szkodliwa dla gospodarki.

Premier poinformował we wtorek, że rząd planuje interwencję na rynku walutowym, jeśli kurs euro przekroczy 5 zł. We wtorek euro kosztowało nawet 4,94 zł.

"Oznacza to, że premier nie rozumie tego co się stało za naszą wschodnią granicą, kiedy premierowi Rosji wydało się, że za kilkaset miliardów dolarów można obronić pozycję rubla" -argumentował Sadowski. Dodał, że na ten cel (wzmocnienie rubla) w Rosji wydano ponad 200 miliardów dolarów i nie udało się tego zrobić.

Podobny problem wystąpił także w przypadku funta na początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie także nie udało się obronić wartości tej waluty.

Według Sadowskiego, spekulacja jest możliwa tylko wtedy, gdy władze danego kraju informują, że będą broniły wartości waluty. Podkreślił, że polskie zasoby są "mikroskopijne" i nie ma szans na utrzymanie kursu złotego na określonym poziomie.

"Żaden rząd nie dysponuje środkami, by obronić wartości swojej waluty" – tłumaczył. Dodał, że taka deklaracja jest tylko zachętą do spekulacji.

Sadowski ocenił decyzję rządu jako "wyjątkowo nieodpowiedzialną i szkodliwą dla polskiej gospodarki". Zaznaczył, że po takiej zapowiedzi jest gwarantowane, że euro będzie kosztowało 5 zł.

Przypomniał, że kiedy wicepremier Waldemar Pawlak i prezes NBP Sławomir Skrzypek zapowiedzieli, że nie będzie żadnej obrony złotego, to wystąpiła tendencja spadkowa. Tę tendencję odwróciła deklaracja wiceministra finansów, który powiedział, że w tym roku wejdziemy do ERM2, a to oznacza, że musimy bronić złotego w określonym wąskim paśmie.

"Dzisiejszą wypowiedź premiera należy traktować jako najbardziej szkodliwą w okresie jego urzędowania w zakresie konsekwencji gospodarczych" – podkreślił Sadowski.

Czegóż się jednak można było spodziewać po facecie, który na progu kryzysu zobowiązał się do “wykorzystania i przyspieszenia wzrostu gospodarczego”?

Jedenaste zobowiązanie

Jedenaste zobowiązanie.

Zaufanie Polaków do PO i rządu, mimo trudnej sytuacji, to nasz wielki skarb, ale i zobowiązanie – mówił premier Donald Tusk.

Pozostałych 10 tutaj.

Podatki są mało ważne

(Krótki wpis, za to z dużą ilością tagów.)

Wbrew temu, co widać w merdiach, podatki są prawie nieistotne – w porównaniu z wydatkami budżetowymi.
Jasne, podatki powinny być proste, sprawiedliwe i niskie, ale to od drugiej strony bilansu trzeba zacząć. Najpierw trzeba ustalić, czym się ma państwo zajmować i w jakim zakresie, a potem odpowiednio do tego projektować dochody, strukturę administracji itd.

Znacznie większy pozytywny wpływ na gospodarkę niż populistyczne zabawy z PIT – „liniowy”, „liniowy z ulgami”(hahaha!!), „płaski” itp. puste pojęcia medialne – miałaby na przykład caeteris paribus likwidacja deficytu budżetowego (jesteśmy blisko) i sukcesywne obniżanie poziomu zadłużenia państwa przez przyspieszenie harmonogramu spłat już istniejących długów. Tylko, że to jest coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka.

(Chyba, że PRemier PRzy świetle reflektorów „żąda” od ministrów szukania ośmiu miliardów oszczędności. Dlaczego ośmiu, a nie osiemnastu lub osiemdziesięciu?)

I zapewne trudno by było się tym pochwalić konsumentom piwka, filmików pornograficznych i programu Szymon Majewski Show, za pomocą ich aparatu pojęciowego.

Precz z demokracją!

Orędzie liberała

PRemier Donald Tusk wygłosił orędzie do narodu. Tak streszcza je IAR:

Polskie Radio Online - IAR - Donald Tusk wygłosił orędzie do narodu_1209755994796

A można było streścić je jescze prościej, lecz rozumiem, że poważnej agencji informacyjnej nie wypadało.

No to może ja, słowami Klasyka:

W telewizji, dla młodzieży,
w Skierniewicach dwie kotłownie.

Ot, liberalizm. Jaja nie do wytrzymania.

Donald Tusk: PiaR czy zwykła demagogia?

Wprost 24 - Tusk- abonament rtv to haracz_1209488419812 PRemieru Donaldu Tusku się popisał. Jak podaje Wprost za PAP:

Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia – zapowiedział premier Donald Tusk na wtorkowej konferencji prasowej. (…)
Nie do zaakceptowania – mówił – jest też sytuacja, w której „we wnętrzu telewizja publiczna przypomina komercyjną m.in. ze względu na bardzo wysokie wynagrodzenia dla gwiazd ekranu, a na zewnątrz staje się publiczna tylko z tego tytułu, że ściąga haracz publiczny z ludzi”.

Czym się w tym kontekście, chciałbym zapytać Donaldu retorycznie, różni podatek od posiadania telewizora od podatku od posiadania nieruchomości, podatku akcyzowego na cokolwiek, wreszcie podatku od zarobkowej aktywności (zwanego dochodowym)?

Donaldu zrobił dzisiaj coś jeszcze: zwolnił jakiegoś prezesa jakiejś agencji rządowej, bo w Fakcie napisano, że sobie kupił skórzane meble do gabinetu i jakąś wypasioną komórę. Okej, okej, a co z tymi od afery Eko-Sękocina, którzy właśnie wrócili do żłoba i byli tematem newsów wczoraj? Czy te fakty mają jakiś związek ze sobą? Zwłaszcza „pijarowski”?

A co z „macherką”, uważaną powszechnie za największą kretynkę w tym rządzie, przy której minister Andrzej Lepper był ideałem kompetencji? Czyżby chroniły ją jakieś „biznesy w służbie zdrowia robione”, których jest patronką? (Określenia Beaty Sawickiej.)

Wychodzi na to, że premierem jest nie tylko człowiek o jaskrawo widocznym antytalencie do zarządzania (do którego jeszcze parę lat temu otwarcie się przyznawał), leń bez zdolności do samodzielnego myślenia, ale w dodatku małpka sterowana przez różne „sztaby” z tylnego siedzenia. A tego, kto tak naprawdę jest oficerem prowadzącym całą tę szajkę zwaną Platformą Obywatelską, można się tylko domyślać.

Mimo wszystko specjalnie mnie jednak nie porusza, co sobą reprezentuje PRemier Donald Tusk. W końcu co może premier? Skóra mi tylko cierpnie na myśl, że takie obłe, śliskie gów… znaczy, yyy… takie coś może zostać Prezydentem z rzeczywistymi kompetencjami. Na szczęście szanse ma – według mojej oceny – znikome.