Donald Tusk: PiaR czy zwykła demagogia?

Wprost 24 - Tusk- abonament rtv to haracz_1209488419812 PRemieru Donaldu Tusku się popisał. Jak podaje Wprost za PAP:

Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia – zapowiedział premier Donald Tusk na wtorkowej konferencji prasowej. (…)
Nie do zaakceptowania – mówił – jest też sytuacja, w której „we wnętrzu telewizja publiczna przypomina komercyjną m.in. ze względu na bardzo wysokie wynagrodzenia dla gwiazd ekranu, a na zewnątrz staje się publiczna tylko z tego tytułu, że ściąga haracz publiczny z ludzi”.

Czym się w tym kontekście, chciałbym zapytać Donaldu retorycznie, różni podatek od posiadania telewizora od podatku od posiadania nieruchomości, podatku akcyzowego na cokolwiek, wreszcie podatku od zarobkowej aktywności (zwanego dochodowym)?

Donaldu zrobił dzisiaj coś jeszcze: zwolnił jakiegoś prezesa jakiejś agencji rządowej, bo w Fakcie napisano, że sobie kupił skórzane meble do gabinetu i jakąś wypasioną komórę. Okej, okej, a co z tymi od afery Eko-Sękocina, którzy właśnie wrócili do żłoba i byli tematem newsów wczoraj? Czy te fakty mają jakiś związek ze sobą? Zwłaszcza „pijarowski”?

A co z „macherką”, uważaną powszechnie za największą kretynkę w tym rządzie, przy której minister Andrzej Lepper był ideałem kompetencji? Czyżby chroniły ją jakieś „biznesy w służbie zdrowia robione”, których jest patronką? (Określenia Beaty Sawickiej.)

Wychodzi na to, że premierem jest nie tylko człowiek o jaskrawo widocznym antytalencie do zarządzania (do którego jeszcze parę lat temu otwarcie się przyznawał), leń bez zdolności do samodzielnego myślenia, ale w dodatku małpka sterowana przez różne „sztaby” z tylnego siedzenia. A tego, kto tak naprawdę jest oficerem prowadzącym całą tę szajkę zwaną Platformą Obywatelską, można się tylko domyślać.

Mimo wszystko specjalnie mnie jednak nie porusza, co sobą reprezentuje PRemier Donald Tusk. W końcu co może premier? Skóra mi tylko cierpnie na myśl, że takie obłe, śliskie gów… znaczy, yyy… takie coś może zostać Prezydentem z rzeczywistymi kompetencjami. Na szczęście szanse ma – według mojej oceny – znikome.

Zszokowani

-Wyrok śmierci- na Jana Pawła II -przerósł najgorsze sny- - Onet.pl Wiadomości - 27.04.2008_1209304788703Na głównych stonach wszystkich zszokowanych portali zszokowani politycy (m. in. Chlebowski, Gosiewski, Kamiński) bulwersują się wielce zaskakującym odkryciem, że w listopadzie 1979 Sekretariat KC KPZR wydał KGB rozkaz zamordowania Jana Pawła II.

Szczególnie porusza ich to, że pod rozkazem widnieje m. in. podpis Michała Gorbaczowa, znanego pacyfisty, antykomunisty, demokraty i laureata Pokojowej Nagrody Nobla, który jak wiadomo trochę pomógł Lechowi Wałęsie, innemu laureatowi tejże nagrody, rozwalić Związek Radziecki, Układ Warszawski i cały ten komunizm.

Też jestem zszokowany, ale ochłonąwszy nieco zalecam przejście do porządku dziennego nad tą drobną rysą w życiorysie Wielkiego Człowieka. Poza tym: sprawa nie jest do końca potwiedzona – przecież sowieckie komunistyczne teczki nie mogą być dla nas wyrocznią. A ten jakiś John O. Koehler, który rzecz opisał w swojej książce, to pewnie amerykański odpowiednik chorego z nienawiści Macierenki.

Pisząc nieco bardziej serio: o ile ryży gminny cwaniaczek Chlebowski (który nawiasem pisząc uchodzi w PO za eksperta ekonomicznego… cóż, jaka partia tacy eksperci) niczym mnie nie zdziwił, to Kamiński „myślałem, że to kaczka dziennikarska” i Gosiewski „Gorbiego do prokuratury”, mimo wszystko należą do partii starającej się sprawiać wrażenie, jakoby miała jakieś antykomunistyczne konotacje.

A ja durny myślałem, że moja reakcja po wczorajszym wypuszczeniu przez Wprost newsa o Gorbaczowie, tzn. „phi, też mi odkrycie” będzie w miarę powszechna.

Zniechęcenie

Jak internet długi i szeroki, zewsząd dobiegają głosy o zniechęceniu polityką. Pojawiły się mniej więcej kilkanaście tygodni temu i narastają.

Jeszcze kilka miesięcy temu: bannery, śmieszne obrazki w mailach i na stronach WWW, koszulki, plakietki, dowcipy polityczne, inicjatywy uczniowskie, chowanie babci dowodu, żarliwe dyskusje, itd.

A teraz? Narzekanie na jedno wielkie bagno, że wszyscy ONI są tacy sami, że ile można patrzeć na politykę w telewizji…. a wątki polityczne na forach dyskusyjnych jakoś świecą pustkami.

Tak właśnie reagują młodzi, wykształceni, z dużych miast, konsumenci piwka i filmików pornograficznych, widzowie elitarnych programów rozrywkowych Szymona i Kuby, którzy za nic nie chcą przyznać, że zostali wydymani.

Żeby być uczciwym: podobne objawy, acz w mniejszym nasileniu, widać u niektórych zwolenników PiS, którzy na przykład dali się nabrać na tę całą farsę z rzekomym sprzeciwem wobec Traktatu Lizbońskiego.

A odpowiedź na pytanie „Czy to ich czegoś nauczy?” brzmi: NIE. Boję się przewidywać, na kogo zagłosują następnym razem.

Precz z demokracją!