Czy Ty głosowałeś POzytywnie?

Jak podaje pardon.pl za Echem Dnia, istnieje możliwość, że w radomskim szpitalu pacjent zmarł wskutek strajku pielęgniarek. Sytuacja nie jest co prawda wyjaśniona do końca, bo szefowa lokalnego związku zawodowego broni się podając argumenty przeciw bezpośredniemu związkowi przyczynowo-skutkowemu tych dwóch faktów, ale słusznie zauważa Daniel Nogal:

(…)jeśli śledztwo wykaże, że protest pielęgniarek rzeczywiście nie przyczynił się do śmierci mężczyzny, to sam w sobie jest kolejnym dowodem fatalnej kondycji naszej służby zdrowia.

. W którymś momencie – i to raczej prędzej, niż później – pacjenci naprawdę zaczną umierać z powodu braku odpowiedniej opieki. Nie mówiąc już o niedostatku sprzętu i leków, bo z tym mamy do czynienia już dzisiaj.

Polecam szczególnie początek i koniec poniższego filmiku. Zwłaszcza (rzekomej?) połowie respondentów aktualnych sondaży wyborczych.

 

Jeszszszcze raz o Rosssssie

Gdyby Danuta Hübner została komisarzem – jak spekulują niektórzy – jej miejsce w europarlamencie przypadłoby Tadeuszowi Rossowi. Jest on gotowy objąć mandat. – pisze Rzeczpospolita. Dlatego też koniecznie TRZEBA TO ZOBACZYĆ.

“Jednej rzeczy nie mogę zrozumieć…”

Cytat dnia.

Jednej tylko rzeczy nie mogę zrozumieć: ludzie z PO potrafią nie uledz naciskom z Brukseli i w tym „kryzysie” prowadzą w Polsce dość rozsądną politykę – a jednocześnie chyba szczerze deklarują, że Polska powinna ratyfikować ten „Traktat Lizboński”… po wprowadzeniu którego większość 26 państw po prostu zmusi III Rzeczpospolitą do prowadzenia takiej samej polityki, jak reszta państw Wspólnoty!!! (Janusz Korwin-Mikke)

Miliard w środę, miliard w sobotę i niejasne powody

W przeglądzie prasy Informacyjnej Agencji Radiowej znalazłem dzisiaj:

"Gazeta Wyborcza" pisze, że z powodu opieszałości rządu Polska traci okazję do zarobienia miliarda złotych. Sumę tę mogliśmy dostać za sprzedaż praw do emisji dwutlenku węgla (..) Polska też miała szansę sprzedać część praw do emisji CO2, ale uniemożliwił to brak odpowiedniej ustawy (…) Resort środowiska planował, że pieniądze z ich sprzedaży posłużyłyby do utworzenia specjalnego funduszu na rzecz ekologicznych inwestycji w naszych elektrowniach i ciepłowniach. Praw nie można jednak sprzedać, gdyż rząd przez pół roku nie przygotował potrzebnej do tego ustawy.

W sumie trudno mi ocenić, czy przy tym blednie informacja z warszawskiej gminy Ursynów, też pochodząca z GWna:

(…) Chodzi o ujawnione przez nas kulisy procesu miasta z firmą Mostostal Export, która zbudowała halę widowiskowo-sportową na Ursynowie z dwuletnim opóźnieniem. Zgodnie z zapisami kontraktu powinna za spóźnienie zapłacić miastu 74 mln zł.
Nie musi dać jednak ani złotówki, bo pełnomocnik miasta w lutym 2007 r. z niejasnych powodów zgodził się na zawieszenie postępowania egzekucyjnego w sądzie, a potem zwlekał z wnioskiem o jego wznowienie półtora roku. Gdy go wreszcie go złożył, okazało się, że sprawa się przedawniła. W piątek napisaliśmy, że niekorzystne dla miasta orzeczenie w tej sprawie wydał sąd apelacyjny.
(…) Do wyjaśnienia tej sprawy trzeba powołać doraźną komisję w Radzie Warszawy – oświadczyli zgodnie Mariusz Błaszczak, szef warszawskiego PiS, i Marek Makuch, lider tej partii w radzie miasta.
Jednak PiS nie ma większości w Radzie Warszawy, a dominujące kluby PO i Lewicy najpewniej speckomisji nie powołają.

74 bańki to nie miliard, ale dla Ursynowa jest to jedna trzecia budżetu gminy. No i te dwa lata. No i nie potrzeba było ustawy,tylko zwykłe pisemko do sądu. No i te niejasne powody.

Na koniec – gorące pozdrowienia dla około połowy respondentów sondażowni.

Donaldu dał czadu

Kiedy Donald Tusk zapowiedział, że zamierza bronić wartości złotówki, jeśli kurs €/zł przekroczy 5, zrobiło mi się zimno. Nie tylko mnie. Zacytuję niemal w całości artykuł z dziennik.pl:

Wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski uważa, zapowiedź premiera Donalda Tuska o interwencji na polskim rynku jest wyjątkowo szkodliwa dla gospodarki.

Premier poinformował we wtorek, że rząd planuje interwencję na rynku walutowym, jeśli kurs euro przekroczy 5 zł. We wtorek euro kosztowało nawet 4,94 zł.

"Oznacza to, że premier nie rozumie tego co się stało za naszą wschodnią granicą, kiedy premierowi Rosji wydało się, że za kilkaset miliardów dolarów można obronić pozycję rubla" -argumentował Sadowski. Dodał, że na ten cel (wzmocnienie rubla) w Rosji wydano ponad 200 miliardów dolarów i nie udało się tego zrobić.

Podobny problem wystąpił także w przypadku funta na początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie także nie udało się obronić wartości tej waluty.

Według Sadowskiego, spekulacja jest możliwa tylko wtedy, gdy władze danego kraju informują, że będą broniły wartości waluty. Podkreślił, że polskie zasoby są "mikroskopijne" i nie ma szans na utrzymanie kursu złotego na określonym poziomie.

"Żaden rząd nie dysponuje środkami, by obronić wartości swojej waluty" – tłumaczył. Dodał, że taka deklaracja jest tylko zachętą do spekulacji.

Sadowski ocenił decyzję rządu jako "wyjątkowo nieodpowiedzialną i szkodliwą dla polskiej gospodarki". Zaznaczył, że po takiej zapowiedzi jest gwarantowane, że euro będzie kosztowało 5 zł.

Przypomniał, że kiedy wicepremier Waldemar Pawlak i prezes NBP Sławomir Skrzypek zapowiedzieli, że nie będzie żadnej obrony złotego, to wystąpiła tendencja spadkowa. Tę tendencję odwróciła deklaracja wiceministra finansów, który powiedział, że w tym roku wejdziemy do ERM2, a to oznacza, że musimy bronić złotego w określonym wąskim paśmie.

"Dzisiejszą wypowiedź premiera należy traktować jako najbardziej szkodliwą w okresie jego urzędowania w zakresie konsekwencji gospodarczych" – podkreślił Sadowski.

Czegóż się jednak można było spodziewać po facecie, który na progu kryzysu zobowiązał się do “wykorzystania i przyspieszenia wzrostu gospodarczego”?

Jedenaste zobowiązanie

Jedenaste zobowiązanie.

Zaufanie Polaków do PO i rządu, mimo trudnej sytuacji, to nasz wielki skarb, ale i zobowiązanie – mówił premier Donald Tusk.

Pozostałych 10 tutaj.

Rząd nie winien, rząd powinien…

Mierzi mnie całe to gadanie, że Tusk, Sikorski i cały ten nierząd PO mają “krew porwanego Polaka na rękach”. Poniekąd rozumiem jednak takie głosy części rozgoryczonych komentatorów. Uważają oni zapewne, nie bez racji, że tak właśnie wypowiedziałaby się jeszcze dwa lata temu opozycja do spółki z całą medialną hołotą, gdyby zdarzyło się to za rządów PiS-u. Zresztą i teraz tylko czekać aż Niesiołowski lub inna hiena spróbuje obarczyć winą na przykład Macierewicza, a połowa dziennikarskich ścierw wybije to na czołówkach (Aktualizacja wpisu: o, już się zaczęło – Aborcza i jej „anonimowi rozmówcy” dają komendę do salwy).

Znany jest tylko jeden weryfikowalny fakt – porwany obywatel polski nie żyje, zamordowany przez porywaczy. Nie wierzę natomiast, że uzyskam jakiekolwiek wiarygodne informacje na temat działań polskich władz – niezależnie od tego, z jakiego źródła by pochodziły. Wszystkie ewentualne dochodzenia, śledztwa dziennikarskie i jakiekolwiek inne, komisje do spraw – wszystko to byłby zbędny szum.

Nawiasem pisząc, uważam również, że czynniki oficjalne nie powinny niczego z podjętych dotychczas działań ujawniać. Z zasady.

Czego zatem oczekuję?

Odwetu. Od państwa polskiego oczekiwałbym wykonania po cichu jakiejś operacji specjalnej, której efektem powinno być wybicie do nogi skurwysynów odpowiedzialnych za porwanie i zamordowanie polskiego obywatela. Koszty nie grają roli. I to właśnie powinno się ujawnić, po wykonaniu. Bez żadnych dodatkowych komentarzy.

Człowiek roku “Wprost”

Człowiekiem Roku 2008 tygodnika Wprost nie zostanie jutro ogłoszony Janusz Palikot i będzie to błędna decyzja. Nikt nie nadaje się lepiej.

Mambo – Jumbo i do przodu!

Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie znalazł wreszcie remedium… a raczej Remedium. Być może zresztą jest to nawet Panaceum?

W każdym razie, jak podaje Życie Warszawy:

Żeby ograniczyć wypadki na skrzyżowaniu Powstańców Śląskich z Wrocławską drogowcy wezwali… różdżkarza. (…)
Za instalację w tych miejscach tzw. odgromników, które miały neutralizować negatywną energię, zapłacili 2,6 tys. zł.

 (kliknij, by zobaczyć cały tekst)

Wygląda na to, że reputacja “młodych, wykształconych, z wielkich miast” jest zagrożona. Z drugiej jednak strony cała ta akcja może być balonem próbnym Platformy Obywatelskiej rządzącej w Warszawie. Nie można przecież wykluczyć, że niekonwencjonalne metody rządzenia zostaną wkrótce wykorzystane przez ekipę Donalda Tuska do utrzymania sondaży na wysokim poziomie, bo wydaje się, że dotychczasowe metody po roku “rządzenia” zaczynają zawodzić.

Czyżby zatem Monikę Olejnik miał zastąpić wkrótce Anatolij Kaszpirowski? Adin, dwa, tri…

Ross-mówki z Dzięciołem, czyli dwaj POsłowie

Platforma Obywatelska – jacy posłowie, tacy wyborcy (i vice versa).
 

Ankietę z okazji tegorocznych matur przeprowadziła Gazeta.pl. Interesujące. Gazeta dla ćwierćyntelygentów urządza sobie kpinki z partii dla „młodych wykształconych” wyborców?