Staszek jest najlepsze

Cytat zamieszczony poniżej, pokazuje – moim zdaniem – jasno, dlaczego Stanisława Michalkiewicza uważam za najlepszego polskiego felietonistę. Nie jestem najwyraźniej odosobniony w tej opinii, ponieważ Jego witryna z tekstami odniosła sukces absolutnie bez precedensu w polskim internecie. Michalkiewicz publikuje na niej Swoje teksty, w większości opublikowane wcześniej w tradycyjnych mediach. Dostęp do nich jest całkowicie bezpłatny, nie ma żadnych reklam, Autor prosi tylko o dobrowolne wpłaty na utrzymanie strony i jej rozwój. To działa, i to jak – Michalkiewicz zbiera od czytelników po kilka tysięcy złotych miesięcznie, od dawna!

(…)Chociaż polityki historyczne bardzo się niekiedy różnią, to przecież wspólnym ich mianownikiem jest przekonanie, że w dyskusjach historycznych i w ogóle – wszystkich innych, ostatnie słowo należy do policji, prokuratury i niezawisłego sądu. Ten charakterystyczny dla totalniactwa pogląd właśnie podbija Unię Europejską i Amerykę, systematycznie niszcząc autentyzm społecznego dyskursu, w którym coraz częściej recytowane są mantry zatwierdzone przez anonimowych, albo i znanych dobroczyńców ludzkości.

Co ciekawe, recytujący te mantry często nie wiedzą, że są faszystami, ale to nic nie szkodzi, bo pan Jourdain też nie wiedział, że mówi prozą, a przecież mówił. Faszyzm, wbrew pozorom, wcale nie polega na wymachiwaniu rękami, czy kultywowaniu sentymentu dla wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera. Najtwardszym jądrem faszyzmu jest przekonanie, że władza państwowa wszystko wie lepiej i z tego tytułu może dyktować, co i jak ludzie mają myśleć i mówić. Konsekwencją tego mniemania jest przekonanie, że wszyscy powinni głosić tylko poglądy zatwierdzone, zaś wszelką „ekstremę” państwo powinno wypalać ogniem i żelazem. Kiedyś, wraz z kolegą Januszem Korwin-Mikke, zostałem zaproszony przez Fundację Neumanna na dyskusję pod tytułem: co to znaczy być liberałem w Polsce. Okazało się, że naszymi partnerami są panowie z Unii Demokratycznej. Oczywiście zaniepokoiło nas to, ale mimo wszystko próbowaliśmy zacząć od zdefiniowania najistotniejszego dla liberałów pojęcia wolności. Nie udało się, więc spróbowaliśmy uzgodnić granice wolności indywidualnej, proponując formułę, że tą granicą są takie same prawa i wolności innych osób. Nasi partnerzy zgodzili się z tym i wtedy Korwin-Mikke zapytał, czyje prawa i wolności narusza, nie chcąc ubezpieczyć się pod przymusem. Odpowiedzieli, że wprawdzie niczyich praw ani wolności nie narusza, ALE TAK NIE MOŻNA! Na takie dictum oświadczyliśmy, że z faszystami nie chcemy mieć nic wspólnego i na tym dyskusja się zakończyła.(…)

 

PS. Tytuł niniejszej notatki nie jest żadnym dowodem dysleksji, dysortografii czy innego dysmózgowia autora. Wyjaśniam to, ponieważ zapożyczyłem go z filmu powstałego wcześniej, niż większość z polskich internautów podłączyła się do sieci, tzn. w 2000 roku. Nie było wtedy jeszcze nawet Neostrady! Tutaj można go ściągnąć (47MB), a to jest link do strony jego twórcy.

Orędzie liberała

PRemier Donald Tusk wygłosił orędzie do narodu. Tak streszcza je IAR:

Polskie Radio Online - IAR - Donald Tusk wygłosił orędzie do narodu_1209755994796

A można było streścić je jescze prościej, lecz rozumiem, że poważnej agencji informacyjnej nie wypadało.

No to może ja, słowami Klasyka:

W telewizji, dla młodzieży,
w Skierniewicach dwie kotłownie.

Ot, liberalizm. Jaja nie do wytrzymania.