Na głównych stonach wszystkich zszokowanych portali zszokowani politycy (m. in. Chlebowski, Gosiewski, Kamiński) bulwersują się wielce zaskakującym odkryciem, że w listopadzie 1979 Sekretariat KC KPZR wydał KGB rozkaz zamordowania Jana Pawła II.
Szczególnie porusza ich to, że pod rozkazem widnieje m. in. podpis Michała Gorbaczowa, znanego pacyfisty, antykomunisty, demokraty i laureata Pokojowej Nagrody Nobla, który jak wiadomo trochę pomógł Lechowi Wałęsie, innemu laureatowi tejże nagrody, rozwalić Związek Radziecki, Układ Warszawski i cały ten komunizm.
Też jestem zszokowany, ale ochłonąwszy nieco zalecam przejście do porządku dziennego nad tą drobną rysą w życiorysie Wielkiego Człowieka. Poza tym: sprawa nie jest do końca potwiedzona – przecież sowieckie komunistyczne teczki nie mogą być dla nas wyrocznią. A ten jakiś John O. Koehler, który rzecz opisał w swojej książce, to pewnie amerykański odpowiednik chorego z nienawiści Macierenki.
Pisząc nieco bardziej serio: o ile ryży gminny cwaniaczek Chlebowski (który nawiasem pisząc uchodzi w PO za eksperta ekonomicznego… cóż, jaka partia tacy eksperci) niczym mnie nie zdziwił, to Kamiński “myślałem, że to kaczka dziennikarska” i Gosiewski “Gorbiego do prokuratury”, mimo wszystko należą do partii starającej się sprawiać wrażenie, jakoby miała jakieś antykomunistyczne konotacje.
A ja durny myślałem, że moja reakcja po wczorajszym wypuszczeniu przez Wprost newsa o Gorbaczowie, tzn. “phi, też mi odkrycie” będzie w miarę powszechna.