Mozilla Firefox – ostateczne pożegnanie.

W oczekiwaniu na Firefoxa 3.5 odinstalowałem niedawno wersję 3.0.11, arcyciężką i przemułowatą. Odinstalowałem dokładnie, wraz z wszystkimi dodatkami i ustawieniami.

Dziś przywitałem się z nowym, “najlepszym jak dotąd”, produktem Mozilla Corporation. Czysty Fx 3.5 startuje znacznie wolniej i działa gorzej niż poprzednia wersja obciążona kilkunastoma dodatkami, historią, cookiesami itd. Jeszcze tylko zainstalowałem Adblock Plusa i sprawdziłem, czy nadal domyślnym folderem dla downloadu jest Pulpit (Nie, domyslny jest folder „Pobieranie”, którego jako żywo w moim Windowsie XP nie ma – jest w Viście).

To już koniec. Zaczynałem od Firebirda (czy nawet Phoenixa, już dokładnie nie pamiętam), skończyłem na Firefoxie 3.5. Rozszerzeń, bez których trudno mi było żyć, już tu nie zainstaluję. Szkoda mojego czasu, będę sobie musiał radzić bez nich.

Obecna lista moich przeglądarek to, kolejno według częstości używania:

  1. Google Chrome
  2. Windows Internet Explorer 8
  3. Opera 10 (mimo, że sama firma straciła całkowicie moją sympatię działaniami – wspólnie i w porozumieniu z eurwysyństwem – przeciwko Microsoftowi
  4. Flock.