Damskie buty

kishon Kolejka przed przystankiem autobusowym sięgała aż do okna wystawowego sklepu obuwniczego. Młoda para stała przed wystawą. Kobieta oglądała buty, spojrzenie jej gubiło się gdzieś w błękitnej nicości.

— Jak ci się podobają te ładne zielone, tam — powiedziała. — Ten kolor pasowałby dokładnie do mojej torebki, ale szpilki są za niskie i wydawałoby mi się, że jestem za niska, popatrz, te czerwone, tam po drugiej stronie, nie byłyby złe, szkoda tylko, że sprzączka jest z boku, poza tym bardziej podobają mi się tamte czarne, chociaż są z zamszu, a zamsz zaraz sprawia wrażenie wytartego, że nie można się pokazać wśród ludzi, ale ta zielona para po drugiej stronie z szarą podszewką nawet by mi pasowała, jednak mogłabym się założyć, że nie mają mojego rozmiaru, nigdy tego nie zrozumiem, dlaczego tych pięknych bucików nie produkują w małych rozmiarach, ale popatrz, te niebieskie tam dalej, to byłoby to, to dokładnie ten kolor do mojego kostiumu kaszmirowego, chociaż nie znoszę takiego wysokiego sznurowania, spada mi zawsze przy chodzeniu, dlatego raczej zdecydowałabym się na te lila na kauczukowych obcasach, ale kauczukowe obcasy nie są przyjemne w noszeniu podczas upałów, szkoda, te brązowe w lewym rogu powinny być lakierowane, jeśli miałoby się w nich wyjść na deszcz, pozostają okropne plamy, a te srebrne tam u góry są śliczne, ale mają dziury po bokach, a przez nie ciągle dostaje się piasek do butów i drobny żwirek, a te turkusowe po drugiej stronie też nie są dobre, bo mają zbyt płaskie obcasy, a tak w ogóle wolę buty mniej rzucające się w oczy, jak te kanarkowe, byłyby czarujące, ale oczka mi przeszkadzają, nie rozumiem, dlaczego producenci butów nie mogą wyrobić w sobie choć trochę dobrego gustu, jedyne co ich interesuje, to pieniądze, a te białe tam byłyby też niezłe, ale biały kolor jest strasznie niepraktyczny i trudny do utrzymania w czystości, a ta kredowa maź, którą się je smaruje, zawsze odbarwia mi pończochy, a te zabójczo zielone byłyby cudowne, ale słyszałam, że modele z czubkami nie są już w modzie i nosi się już tylko buty bez ozdób, a z tyłu przychodzi jakaś gumowa tasiemka, żeby nie zgubić ich podczas chodzenia, jak te z pomarańczowym guzikiem wyglądają przecież całkiem dobrze, ale nie wytrzymają nawet miesiąca, ponieważ obcasy są za wysokie, a w ogóle jedyna rzecz, która interesuje was mężczyzn, to to, by było na co popatrzeć, ale jak się w tym wychodzi, jest wam wszystko jedno, a teraz chodźmy na drugą stronę, u Rothmanna zauważyłam uroczy model i to w kolorze czerwieni koguciego grzebienia z małym wzorkiem różanym dookoła, co ci jest, czemu nie idziesz, na miłość boską, co się stało, pomocy, mój mąż źle się czuje, to pewnie ten upał, mógłby go pan przenieść do Rothmanna, dziękuję.

Ephraim Kishon (1924-2005)