ZłamaUEm się

Złamałem się. Oddałem głos, spojrzałem w kamerę monitoringu i naplułem na tę ich niebieską szmatę.

Idą kolejne wybory…

Motto: Gdyby wybory mogły coś zmienić, ONI dawno by już ich zakazali.

Mimo, że quiz polityczny pod nazwą “Latarnik Wyborczy” został wyprodukowany przez dość podejrzane organizacje “pozarządowe”, w dodatku pod patronatem GWna, to jednak pytania wydały mi się obiektywnie napisane i dlatego postanowiłem się zabawić. I rzeczywiście, moje wyniki okazały się niemal idealnie zgodne z oczekiwanymi. Pierwsza piątka wygląda tak:

  1. Unia Polityki Realnej 95%,
  2. Prawica Rzeczpospolitej 90%,
  3. Libertas 78%
  4. PSL (!!) 68%
  5. PiS 66%

Na szóstym miejscu znalazła się lewacka Polska Partia Pracy, ale tylko dlatego, że np. o Traktacie Lizbońskim pisze ona w komentarzu “(…)jest dokumentem skrajnie liberalnym, niszczącym zdobycze demokratyczne w Europie.”

No, w każdym razie na te wybory nie pójdę. Komitety z mojej pierwszej trójki mają za małe szanse na osiągnięcie progu wyborczego, chodzi mi więc nie tyle o “marnowanie głosu”, co o marnowanie czasu. Zresztą, demokracja ładnie stacza się po równi pochyłej i mogę sobie tylko z kpiącym uśmiechem to staczanie poobserwować. System jest taki, że wszelkie próby jego zreformowania są skazane na niepowodzenie – z wielu powodów, o których może kiedy indziej. Tym, którzy jednak zdecydują się na udział w szopce eurowyborczej, życzę wesołej zabawy :)

Miliard w środę, miliard w sobotę i niejasne powody

W przeglądzie prasy Informacyjnej Agencji Radiowej znalazłem dzisiaj:

"Gazeta Wyborcza" pisze, że z powodu opieszałości rządu Polska traci okazję do zarobienia miliarda złotych. Sumę tę mogliśmy dostać za sprzedaż praw do emisji dwutlenku węgla (..) Polska też miała szansę sprzedać część praw do emisji CO2, ale uniemożliwił to brak odpowiedniej ustawy (…) Resort środowiska planował, że pieniądze z ich sprzedaży posłużyłyby do utworzenia specjalnego funduszu na rzecz ekologicznych inwestycji w naszych elektrowniach i ciepłowniach. Praw nie można jednak sprzedać, gdyż rząd przez pół roku nie przygotował potrzebnej do tego ustawy.

W sumie trudno mi ocenić, czy przy tym blednie informacja z warszawskiej gminy Ursynów, też pochodząca z GWna:

(…) Chodzi o ujawnione przez nas kulisy procesu miasta z firmą Mostostal Export, która zbudowała halę widowiskowo-sportową na Ursynowie z dwuletnim opóźnieniem. Zgodnie z zapisami kontraktu powinna za spóźnienie zapłacić miastu 74 mln zł.
Nie musi dać jednak ani złotówki, bo pełnomocnik miasta w lutym 2007 r. z niejasnych powodów zgodził się na zawieszenie postępowania egzekucyjnego w sądzie, a potem zwlekał z wnioskiem o jego wznowienie półtora roku. Gdy go wreszcie go złożył, okazało się, że sprawa się przedawniła. W piątek napisaliśmy, że niekorzystne dla miasta orzeczenie w tej sprawie wydał sąd apelacyjny.
(…) Do wyjaśnienia tej sprawy trzeba powołać doraźną komisję w Radzie Warszawy – oświadczyli zgodnie Mariusz Błaszczak, szef warszawskiego PiS, i Marek Makuch, lider tej partii w radzie miasta.
Jednak PiS nie ma większości w Radzie Warszawy, a dominujące kluby PO i Lewicy najpewniej speckomisji nie powołają.

74 bańki to nie miliard, ale dla Ursynowa jest to jedna trzecia budżetu gminy. No i te dwa lata. No i nie potrzeba było ustawy,tylko zwykłe pisemko do sądu. No i te niejasne powody.

Na koniec – gorące pozdrowienia dla około połowy respondentów sondażowni.

Aparat systemu humorem tryska

W telegazecie znalazłem:

Rośnie liczba wypadków związanych z połknięciem przez dzieci małych magnesów znajdujących się w zabawkach. W związku z tym, w lipcu na obszarze całej UE wejdzie w zycie nowe prawo. Będzie nakazywać zamieszczanie dodatkowego oznakowania na zabawkach zawierających małe magnesy.
Dodatkowe oznakowanie zabawek będzie rozwiązaniem tymczasowym. Następnie wejdą w życie nowe normy dotyczące zabawek.
Oznakowanie na zabawkach nie rozwiązuje jednak problemu. Konieczne jest dokładne czytanie instrukcji obsługi zabawek przez rodziców. (IAR)

Parę pytań z tej okazji:

  • Skąd wiadomo, że liczba wypadków rośnie? Kto zlecił te badania i po co?
  • Prawo. Czym powinno zajmować się prawo i czemu służyć?
  • Rozwiązania tymczasowe. Czy warto je wprowadzać?
  • Rozwiązania kompleksowe. Kogo mają kompleksowo zadowolić?
  • Konkluzja w ostatnich dwóch zdaniach. Więc po co to wszystko, na Boga?

Tak właśnie działa ten system. Najpierw straszy (magnesami, pneumokokami, wypadkami samochodowymi, biedą na starość… nieważne), a gdy już zastraszy wystarczająco, poszerza swoją Władzę.
Nie myśl, człowieku – MY myślimy za ciebie. Oduczymy cię myśleć. To nawet lepiej, a zwłaszcza bezpieczniej – dla nas.

Pełzający terror demokratycznych totalitarystów.

Zresztą, co ja się będę produkował… Odpowiedź na powyższe pytania brzmi mniej więcej tak:

Tak, tak, tak, każden jeden otaczany
System każde życie chciałby włożyć w swoje ramy
Nieustanna opresja w każdym bytu aspekcie
Stała obserwacja przy każdym obiekcie
Egzekucja każdej sfery życia człowieka wolnego
Prowadzi do stworzenia niewolnika posłusznego
Nagrodą dla którego są chleb i igrzyska
Aparat systemu humorem tryska (…)

Rok za rokiem rozwiązania systemowe
Zarastają paraliżem aktywności nowe
Czego dobrze nie znają to jest podejrzane
A więc ciągła asekuracja na wszelki wypadek
Potem sytuacja pełna mega sprzeczności
Nie spełniają wobec ciebie podstawowych powinności
Zbrodnia to nie zbrodnia kiedy nie jest ukarana
Ta kurwa taka głupia jest czy taka cwana?
Mnoży się urzędników bezustannie populacja
W sporach z nimi nie stoi po twojej stronie racja
Otłuszczona kasta na twojej pracy pasożytuje
Co się da zagarniając udaje, że pracuje
Dla ciebie i dla mnie(…)

Nowotwór ma zawsze takie same potrzeby
Mogą być jeszcze większe, mniejsze być już nie mogą
System się posuwa jednokierunkową drogą
I zawrócić nie potrafi, poza tym jest za duży(…)

Sponsorem niniejszej notatki jest – na wypadek, gdyby ktoś nie rozpoznał – Kazik.

Ross-mówki z Dzięciołem, czyli dwaj POsłowie

Platforma Obywatelska – jacy posłowie, tacy wyborcy (i vice versa).
 

Ankietę z okazji tegorocznych matur przeprowadziła Gazeta.pl. Interesujące. Gazeta dla ćwierćyntelygentów urządza sobie kpinki z partii dla „młodych wykształconych” wyborców?

Podatki są mało ważne

(Krótki wpis, za to z dużą ilością tagów.)

Wbrew temu, co widać w merdiach, podatki są prawie nieistotne – w porównaniu z wydatkami budżetowymi.
Jasne, podatki powinny być proste, sprawiedliwe i niskie, ale to od drugiej strony bilansu trzeba zacząć. Najpierw trzeba ustalić, czym się ma państwo zajmować i w jakim zakresie, a potem odpowiednio do tego projektować dochody, strukturę administracji itd.

Znacznie większy pozytywny wpływ na gospodarkę niż populistyczne zabawy z PIT – „liniowy”, „liniowy z ulgami”(hahaha!!), „płaski” itp. puste pojęcia medialne – miałaby na przykład caeteris paribus likwidacja deficytu budżetowego (jesteśmy blisko) i sukcesywne obniżanie poziomu zadłużenia państwa przez przyspieszenie harmonogramu spłat już istniejących długów. Tylko, że to jest coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka.

(Chyba, że PRemier PRzy świetle reflektorów „żąda” od ministrów szukania ośmiu miliardów oszczędności. Dlaczego ośmiu, a nie osiemnastu lub osiemdziesięciu?)

I zapewne trudno by było się tym pochwalić konsumentom piwka, filmików pornograficznych i programu Szymon Majewski Show, za pomocą ich aparatu pojęciowego.

Precz z demokracją!

Zniechęcenie

Jak internet długi i szeroki, zewsząd dobiegają głosy o zniechęceniu polityką. Pojawiły się mniej więcej kilkanaście tygodni temu i narastają.

Jeszcze kilka miesięcy temu: bannery, śmieszne obrazki w mailach i na stronach WWW, koszulki, plakietki, dowcipy polityczne, inicjatywy uczniowskie, chowanie babci dowodu, żarliwe dyskusje, itd.

A teraz? Narzekanie na jedno wielkie bagno, że wszyscy ONI są tacy sami, że ile można patrzeć na politykę w telewizji…. a wątki polityczne na forach dyskusyjnych jakoś świecą pustkami.

Tak właśnie reagują młodzi, wykształceni, z dużych miast, konsumenci piwka i filmików pornograficznych, widzowie elitarnych programów rozrywkowych Szymona i Kuby, którzy za nic nie chcą przyznać, że zostali wydymani.

Żeby być uczciwym: podobne objawy, acz w mniejszym nasileniu, widać u niektórych zwolenników PiS, którzy na przykład dali się nabrać na tę całą farsę z rzekomym sprzeciwem wobec Traktatu Lizbońskiego.

A odpowiedź na pytanie „Czy to ich czegoś nauczy?” brzmi: NIE. Boję się przewidywać, na kogo zagłosują następnym razem.

Precz z demokracją!