Plan, data, pompa i wielbłąd

IAR podaje:

Unijna bilioteka cyfrowa, którą uruchamiano wczoraj w Brukseli z wielką pompą, działałała zaledwie jeden dzień. Strona www.europeana.eu zawiesiła się, bo serwer nie wytrzymał dużego zainteresowania. Europeana wznowi działalność dopiero w połowie grudnia.

Nasuwają się tu oczywiste skojarzenia z Wielkim Zderzaczem Hadronów, ale pozostanę jednak przy świecie wirtualnym. Wystarczyło odpuścić sobie tę pompę, a wszystko poszłoby gładko – to chyba oczywiste? Wieści o bibliotece rozchodziłyby się stopniowo, takoż rosłaby ogladalność i byłoby mnóstwo czasu na sukcesywne dopasowywanie potrzebnej mocy obliczeniowej serwerów. Ale urzędnicy inaczej nie potrafią, jak tylko sporządzić PLAN, wpisać do niego DATĘ i urządzić wielką POMPĘ. Był pewnie szampan, kawior i przecinanie wstęgi uroczyste kliknięcie Enter.

Komisja Europejska, odpowiedzialna za ambitny projekt spodziewała się, że w ciągu godziny stronę odwiedzi pięć milionów internautów. Tymczasem wczoraj wieczorem było już dwadziesiaścia milionów kliknięć na godzinę. Rzecznik Komisji Martin Selmayr poinformował, że podłączenie dodatkowych serwerów nie poprawiło sytuacji i stronę trzeba było zamknąć. „Nie będziemy za to przepraszać, ale bardzo żałujemy, że Europeana nie działa tak jakbyśmy sobie życzyli” – mówił. Komisja nie uważa też, że to porażka. „To nieoczekiwany sukces. Euroepana jest ofiarą swego sukcesu. Przy takim zainteresowaniu nawet profesjonalne firmy miałyby problemy z obsługą. W ciągu jednej sekundy tysiące internautów chciało zobaczyć na przykład Mona Lisę” – tłumaczył rzecznik.

Patrzcie państwo, te tłumoki myślały, że są w stanie zaplanować ilość wejść na stronę w pierwszym dniu :)
Coś z zupełnie innej beczki: gdy Robert Kubica dojechał po raz pierwszy na punktowanym miejscu do mety, po czym został natychmiast zdyskwalifikowany za zbyt niską wagę bolidu, team BMW Sauber jednak nie trąbił o “sukcesie”.

A żądło, jak to zwykle bywa, tkwi w samym ogonie wypowiedzi rzecznika. “Nawet profesjonalne firmy miałyby problemy”. Teraz już można przestać się dziwić. Skoro eurobiurokraci sami mają (słuszną) świadomość, że są amatorami, to i jasne się staje, że za sukces mogą uznać właściwie wszystko – włącznie z tym, że nikt się podczas wielkiej pompy nie porzygał pod stół.

PS. Co to jest wielbłąd? – Jest to koń zaprojektowany przez komisję.

1 comment to Plan, data, pompa i wielbłąd

Leave a Reply

 

 

 

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>