Studio Emma wróży młodej parze

Studio Emma - videofilmowanie i fotografowanieWpadła mi w łapki płyta DVD ze ślubu i wesela znajomego, wyprodukowana przez firmę Studio Emma z miejscowości Orzechowo, Wlkp., proudly członka Polskiego Stowarzyszenia Wideofilmowców

Pierwsze, co zobaczyłem, to biało-kwiecisto-błyszcząco-kiczowate menu DVD, a w podkładzie dźwiękowym melodia z refrenu tej piosenki:

Brzmi, owszem, całkiem romantycznie. Powaliło mnie na kolana. Ale z zupełnie z innego powodu.

“Zwycięzca bierze wszystko”. Tytuł trochę, hm, niepasujący do okoliczności ślubnych. I nic dziwnego. “The Winner Takes It All” jest bowiem piosenką o… rozstaniu. Dokładniej: o rozwodzie. Konkretniej: została napisana i wydana tuż po rozejściu się jednego z małżeństw tworzących grupę ABBA. Wikipedia pisze tak:

„The Winner Takes It All”, originally titled „The Story of My Life”, was written by both Ulvaeus and Benny Andersson, with Fältskog singing the lead vocal. The lyrics to the song were thought to mirror the divorce between Ulvaeus and Fältskog in 1979. However, Ulvaeus himself denies this, saying the basis of the song „is the experience of a divorce, but it’s fiction. There wasn’t a winner or a loser in our case. A lot of people think it’s straight out of reality, but it’s not”.

Pasuje jak cholera do płyty ślubnej. Hahaha. BUAHAHAHAHA.

Na szczęście już dawno doszedłem do jedynie słusznego wniosku, iż Ogólna Niekompetencja Świata jest regułą, a nie wyjątkiem ;-)

PS. Oto oryginalny tekst piosenki, a jego polskie tłumaczenie można znaleźć tutaj.

6 comments to Studio Emma wróży młodej parze

  • Podobnie jest z piosenką ‚Windą do nieba’, szlagierem weselnym numer 1, Drogi kolego.
    Dość często służy jako podkład muzyczny dla pierwszego tańca pary młodej. Ale kto by się wsłuchiwał w słowa ;)

    Tekst jakby co jest tutaj
    http://stropio.webpark.pl/text7g.htm

  • Daj spokój, Kaziu ;-) Znam „Windą do nieba” prawie na pamięć :)

  • dziki

    Wejder, święta prawda :) Dorzucę swoje 3grosze. Z tą piosenką ABBY to znam podobny przypadek. Jeden kolo zrobił podkład do początku filmu ze ślubu, tekst piosenki U2 „I still haven’t found what I’m looking for” – i się zachwycał że to takie romantyczne, że tekst jest o tym że „w końcu znalazłem to co szukałem” – jak go wyprowadziłem z błędu, że piosenka jest o tęsknocie za tym czego się jeszcze NIE znalazło, to się kolo lekko zdziwił :D

  • Gibon

    Internet to zaiste arcyciekawe medium. Oto odkrywamy, że na wyspach Bergamutach żyje sobie Pan Tolep, i co tylko mu wpadnie w łapki, zaraz musi obskrobać na jakimś forum, dokładając – całkiem gratis – swe epokowe przemyślenia (Ogólna Niekompetencja Świata – Einstein przy tym to mały pikuś!). Tym razem padło na weselną płytę DVD. Lata świetlne wpatrywania się podobne strony jak ta tutaj do utraty tętna i całe tony nieprzeczytanych tabloidów dzielą mnie od sędziego Tolepa, więc nie podejmuję się oceny kiczowatości kwiecistego menu rzeczonej płyty (gwoli sprawiedliwości – kiczowatości niniejszych „notatek” też nie).
    Jednakowoż nie zdzierżyłem, czytając wiwisekcję tekstu piosenki, którego na płycie nie ma! Wersja instrumentalna nieszczęsnej piosenki rzeczywiście brzmi po uruchomieniu płyty, ale to sama melodia – a więc utwór zależny, który nie musi opowiadać tej samej historii, co pierwowzór – jeśli w ogóle opowiada jakąś historię… Może po prostu umila tych parę chwil, które potrzebne są dla dokonania wyboru sceny filmu… Wszystko może sie komuś kojarzyć, a ja zastanawiam się to nie Pan Tolep był tym szeregowym z wojskowego dowcipu, któremu wszystko kojarzyło się z d…ą, nawet jeżeli rysowano mu kółka i kwadraty…
    Boję się teraz jechać do Orzechowa, bo tam pewnikiem teraz demonstracje i plac budowy… oto setki dotychczasowych klientów, żyjących dotąd w błogiej niewiedzy, po przeczytaniu tekstu Pana Tolepa masowo żąda wymiany „rozwodowej” melodii na jakąś inną… Do budynku producenta płyty w pośpiechu dobudowuje się drugie skrzydło, w którym nowo zatrudniony sztab fachowców będzie badał, czy użyte do ilustracji filmu melodie napisane były przed, w trakcie – a może już po rozwodzie? Pan Tolep zadał sobie wiele trudu, wyszukał oryginalny utwór „Abby”, umieścił tu tekst i tłumaczenie… Żal, że tych informacji tak mało – z tekstu, który wygląda jak pisany pod dyktando jakiejś konkurencyjnej firmy nie wynika, spod jakiego znaku zodiaku jest teściowa pana Ulvaleusa, jaką bryką jeździ jego pies, czy komponując miał na sobie piżamę itd. – a przecież to bardzo istotne dla prawidłowego odbioru filmu… Ale nic to, jeszcze nie raz Pan Tolep będzie mógł błysnąć erudycją – uważajcie filmowcy, drżyjcie stolarze, straganiarze uważajcie, w co pakujecie pietruchę -a
    nuż stara gazeta wpadnie w łapki Pana Tolepa i wyczyta o niej w Wikipedii coś nieprawomyślnego… I to („proudle”) po angielsku! Osobiście wolałbym, kiedy już Pan Tolep dosiądzie mrówki i opuści Bergamuty, aby wpadł mu w łapki jakiś dobry słownik, bo taki np. Kopaliński ma nieco odmienne zdanie, jak się pisze poprawnie ha ha ha! Pisownię buahahahaha (bua ha ha ha ha ???) niech sobie Pan Tolep sam wywróży. Dla spokoju sumienia może sobie nawet sprawdzić, czy aby Kopaliński nie popełnił słownika podczas rozwodu…
    Może znajdzie trochę czasu, opędzając się od tłumu wydawców, ścigających się, który pierwszy wyda jego „Ogólne Teorie” drukiem… A pełny tekst wiersza Jana Brzechwy „Na wyspach Begramutach” jest tam:
    http://czasdzieci.pl/czytanki/id,87771-na_wyspach_bergamutach.html.
    Mój stan cywilny do sprawdzenia na http://www.pisz-na-berdyczów.com.

  • tolep

    Naprawdę nie macie za grosz poczucia humoru w tym Orzechowie?

  • malinowa

    Za coś takiego domagałabym się odszkodowania…

Leave a Reply

 

 

 

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>