RSS – żyć z nimi trudno, bez nich się nie da ;-)

Grzegorz Marczak na Antyweb zastanawia się, dlaczego technologia RSS, istniejąca od lat, nie może się jakoś spopularyzować. Zainspirowany jego rozważaniami, wrzucę garść swoich przemyśleń.

1. Trzeba zacząć od tego, że nie ma dobrego polskiego odpowiednika słowa „feed”. Microsoft (nawiasem mówiąc twórca czegoś, co nazywało się Active Channel i pojawiło się  w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych) wymyślił nazwę „Źródła”, które się jakoś nie mogą przyjąć. Ja już bym wolał „strumienie”.

2. Instalowane u użytkownika klienty RSS są do niczego – wszystkie.

a) Ich podstawową i wspólną wadą jest – przynajmniej dla mnie – gubienie wiadomości. Klient odpytuje witrynę źródłową tylko gdy jest uruchomiony, a witryny udostępniają zazwyczaj tylko 10-30 ostatnich wiadomości. W przypadku strumieni typu – weźmy pierwszy z brzegu – Sport.pl, na których nowe artykuły pojawiają sie średnio co kilkanaście minut, wystarczy pół dnia przerwy i mamy klops.

b) Poza tym, mają też inne mankamenty związane z użytecznością. Pasek w Firefoxie to kompletne nieporozumienie, takoż obsługa RSS w Internet Explorerze 7+. Osobny przycisk dla każdego strumienia, rozwijane menu tylko z tytułami… koszmar.

c) Klienty typu pocztowego z kolei (Opera, Thunderbird, Outlook, Windows Live Mail) oraz specjalne czytniki RSS nieuchronnie przegrywają walkę z ogromną ilością danych. Po krótszym lub dłuższym czasie nie tylko wyszukiwanie w archiwum staje sie mordęgą, ale wręcz sama nawigacja. (O zapychającym się twardym dysku, zwłaszcza w przypadku podcastów – nie wspomnę.) Najdłużej – u mnie – utrzymał się przy życiu rewelacyjny Feedreader – ale i on po kwartale przyjmowania 100+ strumieni się poddał. (No, prawdę mówiąc, to ja się poddałem. Nie próbowałem co prawda nowszych wersji Feedreadera opartych na MySQL, ale nie sądzę, by nastapiła tu naprawdę istotna poprawa.)

3. O igoogle, netvibes itp. tylko wspominę – to dobre dla maksymalnie kilku strumieni (psiakrew, ta nazwa, wymyślona przed chwilą, zaczyna mi się cholernie podobać!) i paru ostatnich wiadomości z każdego. Tylko tyle miesci się na ekranie. Dalsza nawigacja jest juz zbyt pracoochłonna.

logo Google Readera4. Na placu boju pozostaje wyłącznie Google Reader. Podstawową zaletą GR jest brak wszystkich wcześniej wymienionych wad… a poza tym mamy:
– dostep do całego archiwum
– wyszukiwanie
– możliwość przegladąnia archiwalnych wiadomości ze strumieni dopiero co zasubskrybowanych (jeśli Google dotarło do tych strumieni wcześniej)
– brak konieczności instalowania dodatkowego software
– dostęp do swojego czytnika z wielu miejsc

Wadami Google Readera są: konieczność posiadania konta Google i (domniemane) ograniczenie prywatności użytkownika, a także powolne przechodzenie do wiadomości bardzo archiwalnych. Gdyby udało się te wady wyeliminować, GR stałby się niemal idealny. Piszę “niemal”, bo do ideału brakuje mi już tylko jednej rzeczy – zintegorowania z Readerem funkcjonalności serwisu Iterasi.net – serwisu przechowującego migawki całych stron WWW (ale nie sądzę, by to kiedyś nastąpiło – z wielu powodów)

5. Wracając do pytania podstawowego “dlaczego technologia RSS nie jest tak popularna, jak na to zasługuje” – widzę dwie przyczyny.

Primo: mimo wszystko jest to dla Zwykłego Usera dość skomplikowane. Nie wierzycie? To spróbujcie wytłumaczyć któremuś ZU w prostych słowach: co to jest RSS i jak wygląda zasada działania.
Secundo: nie sądzę, by właścicielom witryn WWW specjalnie zależało na popularyzacji RSS. Nie dość, że obciąża serwery, nie generuje (bezpośrednio) przychodów i nie przyciąga nowych widzów, to jeszcze obniża przychody z reklam wyświetlanych bezpośrednio na stronach.

6. Zagadka sezonu: Dlaczego Google Chrome jako jedyna mi znana przeglądarka W OGÓLE nie obsługuje RSS (choć zdecydowanie najlepiej radzi sobie ze wszystkich przeglądarek z wyświetlaniem Google Readera)? Surprised

9 comments to RSS – żyć z nimi trudno, bez nich się nie da ;-)

  • „Na placu boju pozostaje wyłącznie Google Reader.” – Mylisz się :-)

  • PiotrekJ: chętnie przyznam, że się mylę, gdy tylko dasz mi szansę i wymienisz alternatywę…

  • Michał

    Nasz Cafe News archiwizuje wiadomości z ostatnich 7 dni więc 2a odpada:) Więcej autoreklamy nie popełnię;)

  • Kliknij w mój nick i masz alternatywę online ;-)

    pozdrawiam

  • Rzeczywiście, http://youbookmarks.com/reader wygląda mi na niezłą alternatywę dla Google Readera. Na temat domeny nie będę się natrząsał ;-)

    A co do Cafe News: widzę, że się ostro promujecie (włącznie z formami przeze mnie ledwo tolerowanymi, czyli dodawaniem czytnika CN jako bloatware do komputerów Komputronika). Życzę sukcesu, zwłaszcza wśród ZU – dla dobra rozwoju technologii RSS :)

  • Domena – teraz muszę z tym żyć ;-)

  • Wersja Google Readera na urządzenia mobilne to dodatkowy powód dla którego GR pozostanie liderem. Miejmy tylko nadzieję, że Google doda wreszcie swojemu czytnikowi kilka niezbędnych funkcji i dokona zmian większych niż kosmetyczne.

  • @Maciek – nikt nie kwestionuje że GR jest liderem, chociażby ze względu na zasięg. Co zaś tyczy się aplikacji mobilnych to ja mam mieszane uczucia. IMHO to nie dostawca usług – serwis powinien budować odrębne aplikacje na różne platformy, tylko platformy powinny potrafić obsłużyć normalne aplikacje. Dziś może się to wydawać nierealne, ale za kilka wspomnisz moje słowa :)

  • Po śmierci GR wyrosły, jak grzyby po deszczu, dziesiątki rozwiązań konkurencyjnych. Ja się „przechrzciłem” na usługę NewsBlur – czytam teraz RSS-y wyłącznie na telefonie i NewsBlur jakoś mi najbardziej podchodzi jeśli chodzi o opcje i logikę wyświetlania kanałów (czy strumieni, jak zwał tak zwał).

    Nie wierzę natomiast w biadolenia pesymistów, że RSS niedługo umrze śmiercią naturalną.

Leave a Reply

 

 

 

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>