
Na mój sposób uczczona ;)
|
||||||
|
Na mój sposób uczczona ;) Jedna wiadomość – trzy obrazki: Onet wycenia Ziemię na 5.000.000.000.000.000.000.000.000 dolarów, powołując się na serwis internetowy Komsomolskiej Prawdy, która z kolei… …też pisze o kwadrylionach, ale Tłumacz Google tłumaczy na biliardy. Czyli 5.000.000.000.000.000 dolarów. A skoro jesteśmy przy Google, to zajrzałem do Google News. Budżet Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej to – poprawnie, po polsku – około trzech bilionów dolarów. Czy więc Ziemia jest warta 1600, czy może 1.600.000.000.000 rocznych budżetów USA? Kupowałem komputer dla zaprzyjaźnionej firmy. Wlazłem na stronę Komputronika jak zwykle, wybrałem to co trzeba. OK. Ale ponieważ lubię się zabezpieczyć przed utratą przyjaźni (dla mnie wymiernej) ze strony zaprzyjaźnionej firmy, wszedłem na stronę Komputronika jeszcze raz, tym razem nie bezpośrednio, a z Ceneo.
Bardzo jestem ciekaw, jak działa blogowanie z Worda – i to jest właśnie test tej funkcji. Motto: Netia poinformowała, że osiągnęła poziom 525 tys. klientów szerokopasmowego dostępu do Internetu. Tym samym zrealizowane zostały plany, które spółka zakładała na 2009 rok.A jak wygląda realizacja tych planów od strony klienta, o tym poniższa opowieść mojego kuzyna.Październik. Za miesiąc kończy mi się umowa na DSL TP. Dzwonię do Netii. Podpisuję umowę nr 7019/09/SDA/Z804/LLU na Szybki internet dla firm 4M i Lepszy telefon PRO Firma. Fajne reklamy z Tomaszem Kot-Kaszpirowskim, ale ważne, że fajna oferta. Nawet telefon bezprzewodowy z dwoma słuchawkami dostanę gratis. Listopad zbliża się do końca. Nic się nie dzieje. Dzwonię do Netii. Dowiaduję się, że przełączenie nastąpi 3 grudnia. Pytam, jak to będzie technicznie wyglądało, ile czasu zajmie. Słyszę, że kilka godzin, tzn. o północy przestanie działać telefon i internet z TP, rano lub przed południem zacznie działać Netia. OK, myślę, mój sklep wytrzyma jakoś te parę godzin bez telefonu i internetu. 3 grudnia, czwartek. Zagapiłem się. Powinienem dzwonić od poniedziałku z pytaniem, dlaczego nie dostarczyli mi żadnego sprzętu dostępowego, żadnej informacji… Pracownik dzwoni, że Internet od rana już nie działa, telefon jeszcze tak, do południa, więc dzwonię do Netii. Trzy lub cztery próby dodzwonienia się, kończące się przerwaniem rozmowy albo niekończącą się melodyjką. Wysyłam maila do osoby, z którą korespondowałem w sprawie umowy. Na adres [inazwisko]@wolnoscwyboru.com. Hahaha. Po namyśle – panienki ze słuchawkami zmieniają przecież pracę częściej niż pracownicy fastfoodów – forwarduję jeszcze na info@netia.pl. Spokojnie, ale kategorycznie żądam wyjaśnień. Po zamknięciu sklepu jadę do punktu sprzedaży Play i biorę Play Online. W ciągu 7 dni można zwrócić, koszt manipulacyjny tylko 9 zł. Będąc w centrum handlowym dodzwaniam się wreszcie do Netii. Z komórki. Nie klnę, nie jestem takim raptusem jak ongiś Czaban. Przełączają mnie wte i wewte, w końcu trafiam do jakiegoś technicznego, który klaruje mi, że nie mają sprzętu dostępowego na magazynie, producent nie dosłał. Opada mi szczęka. Od października, gdy podpisałem umowę? Facet coś tam jeszcze sprawdza, mówi, że sprzęt powinien być u nich jutro. Jutro, znaczy w piątek. Pytam, czy w takim razie jutro mi to wyślą? – Prawdopodobnie tak, albo awaryjnie w sobotę. // Czas rozmowy: ponad 1h. Rejestrowanej, w celu podnoszenia jakości usług – a jakże. Wieczorem dzwonię jeszcze raz, bo przychodzi mi do głowy, że speedster od DSL tp może równie dobrze chodzić na DSL od Netii. W razie czego, wykopię skądś nawet modem Neostrady. Kolejna godzina rozmowy. Technik, z którym rozmawiałem, po rozważeniu wspólnym wszystkich technicznych za i przeciw, okazał się na tyle kumaty, że zaproponował mi ustawienie przekierowania sklepowego telefonu na moją komórkę. Dobre i to, przynajmniej klienci serwisu będą się mogli dodzwonić. 4 grudnia, piątek. Nie ufam im. Dzwonię z pytaniem, co z wysyłką sprzętu. Kolejne parę prób i kilkadziesiąt minut. Odpowiedzi wymijające. 5 grudnia, sobota. Dzwonię. Mówią, że zostanie wysłane na pewno w poniedziałek. Powiedziałem, że jeśli kurier nie dotrze w środę, zrywam umowę i narobię im gnoju. W odpowiedzi straszenie karami za zerwanie umowy! 6 grudnia, niedziela. Odpuszczam sobie. 7 grudnia, poniedziałek. Dzwonię. Zwykłe bajdurzenie o problemach z dostawcą. Wyślą, na pewno wyślą. „Sprawa ma najwyższy priorytet„. 8 grudnia, wtorek. Dzwonię. Wyślą. „W tym tygodniu lub najpóźniej na początku następnego”. Chcę rozmawiać z kierownikiem. „Nie ma takiej możliwości”. Pytam o jakiś kontakt mailowy do kierownika. Podają mi info@netia.pl. Śmieję się do słuchawki. „Na każdy mail odpowiadamy maksymalnie w ciągu 24h, jeśli nie odpowiedzieliśmy, znaczy że nie dotarł”. Rozłączam się. Jutro oddaję modem Playa, który i tak zrywa na granicy zasięgu. Pracownik sklepu będzie oprócz kanapek przynosił z domu swój prywatny modem Orange Freedom Pro. Może będzie zasięg. Nie działa faks, nie działa telefon, klientów, którzy chcą płacić kartą wysyłam od prawie tygodnia na drzewo. Najbliższy bankomat, ponad kilometr stąd. Umowę sprzedaży w systemie ratalnym mogę czasem zawrzeć, a czasem nie. Zależy od pogody. Za przekierowane na komórkę rozmowy przychodzące, oczywiście, będą ode mnie chcieli pieniędzy. Zaczynam to opisywać i zastanawiam się, jak nadać sprawie możliwie duży rozgłos. Kot-Kaszpirowski znowu odniósł sukces marketingowy, jak 20 lat temu, no i ściema jakby podobna. Ciąg dalszy nastąpi. 9 grudnia, środa. Pojawił się komentarz podpisany „NETIA”. Mam nadzieję, że obietnice w nim zawarte zostaną spełnione. 10 grudnia. czwartek. Orange Freedom Pro ma jako-taki zasięg. Czekam na realizację wczorajszej obietnicy. 10 grudnia, czwartek. 11:40. Przesyłka nadeszła. zabieram się do rozpakowywania. 10 grudnia, czwartek, 13.20. Podłączyłem, zgodnie z instrukcją, nie działa, słucham już dobre 25 minut melodyjki z infolinii. oczywiście z komórki, na mój koszt dzwonię. 10 grudnia, czwartek, 13.38. Koniec rozmowy. Podobno nie utworzono mi jakiegoś konta w systemie, utworzenie konta ma potrwać do 24 godzin. Świetnie. Autor tego bloga jutro i w sobotę ma innego klienta, kuzyn sam sobie nie poradzi jutro z konfiguracją. A jeszcze w kolejce jest sprawa zdjęcia przekierowania z telefonu (który nadal nie działa, bo modem Zyxel nie świeci diodkami tak jak trzeba). 10 grudnia, czwartek. 16:40. Kontakt ze strony – jak się wydaje – profesjonalnej i kompetentnej osoby. Ponieważ dziś nie ma już komu wprowadzić w życie zaproponowanego rozwiązania z powodów czasoprzestrzennych ;-) – cd. sprawy jutro. 11 grudnia, piątek., 10:40. Od rana działa – wreszcie – internet na koncie „tymczasowym”. Prędkość wynosiła 2,3Mbit/s o 9:00, teraz już tylko ok. 1 Mbit. (testowane w różny sposób) Telefon – nadal nie działa (jest sygnał, ale przerywany, bo przekierowanie wciąż aktywne). 11 grudnia. 13:00
![]() Netia. Happy End. Telefon też działa. Ale... 11 grudnia, piątek., 13:00. Nie działa czytnik kart od Polcardu. Najwyraźniej zbyt analogowy, nie umie się do dzwonić do centrum autoryzacji. Waham się, co wymienić. Urządzenie dostępowe Netii, czy sam czytnik. Jeszcze nie ustaliliśmy, co będzie wymagało mniej nerwów i/lub czasu i/lub pieniędzy . Faksu, starego Panasonica na papier termiczny, nie miałem siły sprawdzać. Jak podaje pardon.pl za Echem Dnia, istnieje możliwość, że w radomskim szpitalu pacjent zmarł wskutek strajku pielęgniarek. Sytuacja nie jest co prawda wyjaśniona do końca, bo szefowa lokalnego związku zawodowego broni się podając argumenty przeciw bezpośredniemu związkowi przyczynowo-skutkowemu tych dwóch faktów, ale słusznie zauważa Daniel Nogal:
Polecam szczególnie początek i koniec poniższego filmiku. Zwłaszcza (rzekomej?) połowie respondentów aktualnych sondaży wyborczych.
Wszystko wskazuje na to, że dochowaliśmy się niepostrzeżenie Człowieka, Któremu Wolno Wszystko – i nie może być za nic osądzony! Wprost pisze:
Moim zdaniem, osławiona pomroczność jasna została z tyłu o wiele długości. Oczekuję od Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji codziennych, a w razie potrzeby częstszych, komunikatów o miejscu przebywania Macieja Zientarskiego, podawanych na żywo w największych stacjach telewizyjnych i radiowych. Jeśli można, to od dziś. Nie chciałbym bowiem za nic znaleźć się w zasięgu skutecznego rażenia Macieja Zientarskiego. Póki co, życie mi miłe! W oczekiwaniu na Firefoxa 3.5 odinstalowałem niedawno wersję 3.0.11, arcyciężką i przemułowatą. Odinstalowałem dokładnie, wraz z wszystkimi dodatkami i ustawieniami. Dziś przywitałem się z nowym, “najlepszym jak dotąd”, produktem Mozilla Corporation. Czysty Fx 3.5 startuje znacznie wolniej i działa gorzej niż poprzednia wersja obciążona kilkunastoma dodatkami, historią, cookiesami itd. Jeszcze tylko zainstalowałem Adblock Plusa i sprawdziłem, czy nadal domyślnym folderem dla downloadu jest Pulpit (Nie, domyslny jest folder „Pobieranie”, którego jako żywo w moim Windowsie XP nie ma – jest w Viście). To już koniec. Zaczynałem od Firebirda (czy nawet Phoenixa, już dokładnie nie pamiętam), skończyłem na Firefoxie 3.5. Rozszerzeń, bez których trudno mi było żyć, już tu nie zainstaluję. Szkoda mojego czasu, będę sobie musiał radzić bez nich. Obecna lista moich przeglądarek to, kolejno według częstości używania:
Zaczęło sie od takiej zajawki w Google Readerze:
Świat się kończy, pomyślałem. Króliczki Playboya w gaciach. Ale po chwili przypomniało mi się, że Playboy tonie finansowo, a tonący brzytwy się chwyta. No i rzeczywiście okazuje się, że chodzi tu o sponsoring konkursu przez wymienioną w artykule firmę bieliźniarską, o której nigdy nie słyszałem.
Tymczasem dwa dni później czytam, że w Niemczech:
Nie będę płakał po “Playboyu”. Kupowałem go jakieś dziesięć lat temu, głównie – uwaga! – w celu lektury. Panienki napompowane silikonem oraz podrasowane Photoshopem to nie jest mój ideał piękna, a jeśli chodzi o teksty, to z czasem okazało się, że felietony w Playboyu są coraz bardziej pretensjonalne, wywiady mdłe, jawny i ukryty sponsoring coraz bardziej nachalny… no, po prostu znudziło mi się.
Bez komentarza.
|
||||||
|
Notatki, Tomasz Płókarz, 2013 - niektóre prawa zastrzeżone, zobacz Prawa autorskie |
||||||