Państwo Przyjazne Palikotowi, czyli bash na Notatkach

maj 27th, 2008

Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:45):
ha wlasnie pisalem oswiadczenie ze tekstylna reklamowka nie zawiera azbestu
celnik to chciualk
chcial
mam 2 reklamowki w paczce
i tajwanka wpisale je na fv ze sa warte 20 centow
Użytkownik tolep mówi (12:46):
:D
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:46):
i on sie mnie pyta czy sa toksyczne dla srodowiska
i czy sa do produktow spozywczych
Użytkownik tolep mówi (12:46):
masakra
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:46):
wiec pod gorzba art 233 musalem napisac ze nie maja azbestu
i przez to 48h mi cli paczke
a gdyby ich tajwanka nie wpisala na fv
to by nic nie bylo
ja mowie wywal pna je
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:47):
otworz i wypierdziel
niestety nie moge
to ja panu napisze z eprosze o ich skasowanie
niestety nie
Użytkownik tolep mówi (12:47):
tekstylna reklamowka… GreenBag znaczy :)
i jak tu byc ekologicznym
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:47):
tak jest napisane
nawet na fv
wiec wydrukowalem 4 kartki a4
Użytkownik tolep mówi (12:48):
emitując przy tym CO2
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:48):
na pierwszej wersji tluamczenia napisale torba reklamowa
a potem musialem napisac ze tekstylana
kolega napisal ze foliowa
jaja ogolnie
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:49):
bo zerkam na koszty odprawy torby za 20 centow ( 2 sztuki)
ja bylem terz w belggi wiec kolega jak dzownil to pytal mnie z czego sa torby wiec zabulila firma 2 x 1,1 za min
2,20
strzleil;em ze folia bo nie wiedzialem
wiec on napisal ze fiolia
potem wyszlo ze tekstylna i karuzela rusza na nowi
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:50):
nowo
wiec gsm + papier
no sadze ze okolo 3 pln
Użytkownik tolep mówi (12:50):
hehe
no i jeszcze ktos musial te papiery dostarczyc?
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:51):
koszty faksu
potem maial
maila
to moze nawet 3.70 pln
kosztow perturbacji
za 2 reklamowki
Użytkownik tolep mówi (12:51):
nie liczac, rzecz jasna, roboczominut paru osob
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:51):
na ev sa za 0.10 x 2
i owszem
na FV
Użytkownik tolep mówi (12:52):
a moze i roboczogodziny by sie uskladaly
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:52):
to jzu starch pomyslec
ile sa warte wchodzac na magazyn :)
Użytkownik tolep mówi (12:52):
napisz do komisji Państwo przyjazne Palikotowi
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:52):
palikot idzie pod topor
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:53):
POtna go
Użytkownik tolep mówi (12:53):
to moze chliebowskij
dobra, musze cala te konwersacje skopiowac i na blogaska wrzucic, usuwajac rzecz jasna twoj pseudonim

Pierwszy dzień z Live Messengerem. Szukałem kogoś ze znajomych, kto go używa. Znalazłem. Bardzo ciekawy komunikator. I prawie każdy go ma w swoim kompouterze, jest częścią Windows. Nie będę go nawet porównywał z GGównem, bo Gadu-Gadu nie wytrzymuje porównania nawet z komunikatorem ICQ w wersji sprzed 10 lat.

I jeszcze Post Scriptum:

Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (12:59):
a na deser
dzowni teraz do tnt
i pani mowi jednak ta od clenia
eeeeeeeeeeee jak tesktylan to nie trzeba bylo pisac tego oswiadczenia
Użytkownik tolep mówi (12:59):
haha
Użytkownik tolep mówi (13:00):
zwroc sie do kogos po wykladnie wiążącą
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (13:00):
i sie juz cli paczuszka
wniosek trzeba bylo napisac od startu torba reklamowa tekstylan 2 sztuki wartsoc 20 centow
szkoda mi czasu
Użytkownik tolep mówi (13:00):
a jak bylo?
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (13:00):
ja musze miec paczuszke na czawrtek
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (13:01):
a bylo w wersji 1 torba rekalmowa
Użytkownik tolep mówi (13:01):
nie, z ta wykladnia zartowealem, a jak bylo napisane?
Użytkownik [kolega_tolepa] mówi (13:01):
wers 2 torba reklamowa foliowa bo pytali o material
wers 3 ze tekstylna bo dopier zapytalem chinke
Użytkownik tolep mówi (13:02):
dobra, skonczmy o tym, bo wpis na blogasku bedzie za dlugi

Energetyczne NATO?

maj 24th, 2008

Niemcy proponują -energetyczne NATO- - Onet.pl Wiadomości - 24.05.2008_1211652684062Niezwykle ciekawie wygląda dzisiejsza informacja, którą znalazłem w biznesowym dziale Onetu (za PAP). Polecam uważną lekturę. Rzeczywiście, zapewnienie dostaw energii to jest coś, do czego przegnita do cna Unia Europejska i dogorywający powoli w poszukiwaniu sensu istnienia Pakt Północno-Atlantycki może się przydać. Z prostego powodu: w odróżnieniu od tego, czym dzisiaj zajmują się obie te organizacje, zwłaszcza pierwsza z nich, tutaj chodzi o prawdziwą wspólnotę interesów.

Całość wygląda tym bardziej interesująco, że chodzi o wystąpienie poważnego niemieckiego polityka. Stanisław Michalkiewicz nazywa często Niemcy “państwem poważnym” i ma całkowitą rację - ponieważ o polityce niemieckiej można z całą pewnością powiedzieć, że istnieje. W odróznieniu od… niestety.

Oczywiście nieprawdziwy i mylący jest tytuł onetowej notki, bo nie chodzi o oficjalne stanowisko Republiki Federalnej, ale do niekompetencji dziennikarzy “kopypasterów” jestem przyzwyczajony.

Jedyny sport dla dorosłych?

maj 24th, 2008

Poniższy cytat pochodzi z "Dublera" Roberta A. Heinleina, a ja przeważnie odpowiadam twierdząco na tytułowe pytanie, z wyjątkiem momentów, gdy sobie uświadamiam, że - logicznie i konsekwentnie - wynika z tego, że jeszcze nie jestem dorosły. Zresztą… może i racja?

- Dak! Co nowego?
- Niewiele. Próbowałem wyremontować ,,Toma" i jednocześnie pomagać Rogowi w pracy politycznej. Organizacja kampanii przyprawi go o wrzody żołądka - usiadł. - Polityka!
- Hmmm… - Dak, jak w ogóle się w to wkopałeś? Szczerze mówiąc, uważałem wojażerów za osoby równie apolityczne jak aktorów. Zwłaszcza ciebie.
- Są apolityczni i nie są. Na ogół jest im szczerze obojętne, która grupa sprawuje władzę, dopóki mogą targać przez niebiosa swój złom. Ale w tym celu musisz mieć ładunek, a żeby zdobyć ładunek, potrzebny jest handel. Zyskowny handel to handel otwarty, kiedy każdy statek może lecieć wszędzie, gdzie chce, bez nonsensownych ceł i restrykcji. Wolność! I proszę, już siedzisz po uszy w polityce. Jeśli chodzi o mnie, włączyłem się w politykę, żeby pogłosować trochę za zasadą ,,ciągłej podróży", żeby nie płacić dwa razy cła przy potrójnej wymianie. I, oczywiście, trafiłem do pana B. Jedna sprawa prowadziła do drugiej, i oto tu jestem, od sześciu lat jako szyper jego jachtu i reprezentant moich braci z gildii od czasu ostatnich wyborów powszechnych - westchnął. - Sam nie wiem, jak to się naprawdę stało.
- I pewnie bardzo ci się spieszy, żeby się stąd uwolnić. Weźmiesz udział w powtórnych wyborach?
Wytrzeszczył oczy.
- Hę? Bracie, nie znasz życia, jeśli nie byłeś politykiem!
- Ale mówiłeś…?
- Wiem, co mówiłem. Polityka jest brutalna, nieraz brudna, prawie zawsze oznacza ciężką robotę i nudne szczegóły, ale to jedyny sport dla dorosłych. Wszystkie inne sporty nadają się tylko dla dzieci. Dokładnie wszystkie - wstał. - No, muszę spadać.

Sutki

maj 23rd, 2008

Wracałem kiedyś pociągiem z dośc dalekiej podróży. Obskurny wagon z przedziałami, zatłoczony korytarz. Kilka metrów dalej - dziewczyna, wpatrzona w okno. Pewnie też skądś wracała. Zadzwoniła jej komórka. I nagle - trudno określić moment - w momencie spojrzenia na wyświetlacz albo na samym poczatku rozmowy, przez stanik i bluzkę zaczęły się przebijać sutki. Na tyle wyraźnie, że błyskawicznie przyciągnęły moje oko. Zniknęły krótko po rozmowie, zresztą nie była to rozmowa, tylko raczej szczebiot.

Rozrzewniłem się wtedy, pamiętam dobrze. Zrobiło się cieplej i radośniej. Pomyślałem sobie: “Co za szczęśliwy facet, chciałbym żeby na mnie ktoś tak reagował”.

Wczoraj wieczorem przypadkowo przypomniał mi się ten moment w rozmowie ze znajomą na komunikatorze. Napisała mi: “chciałabym mieć kogos, na kogo tak bym reagowała…”.

W gruncie rzeczy, przecież o to nam wszystkim chodzi, prawda?

Exit light, enter night!

maj 21st, 2008

Dwadzieścia lat temu drogi na mojej prawie-wsi oświetlały żarówki. Ot, na tyle, by się nie potykać albo nie wpadać na drzewa. Czyli w sam raz.

Dziesięć lat temu przeszedłem przez centrum miasta (trasa ze 3 kilometry) czytając “Rzeczpospolitą”, praktycznie nieprzerwanie. O trzeciej w nocy.

Teraz tuż za oknem mam sodówę, która przebija nawet przez żaluzje. A gwiazd prawie nie widać, nawet tu, przy samej granicy Poznania.

Widzę, jest nade mną niebo
Nikt już z nas nie zauważa go
Rzadko kto spojrzy do góry
A tak wielu nie ma nieba w ogóle
(Kult, “Landy”)

Boję się, co będzie gdy rozpowszechnią się się diody - naprawdę silne źródło światła i superenerogooszczędne.

I zaczynam się zastanawiać, czy nocna światłość nie jest przyczyną kłopotów demograficznych. No bo jak tu ma być na przyklad tak romantycznie:

Już noc zapadła nad miastem
I całe miasto śpi
Już noc zapadła nad miastem
Zamknięte wszystkie drzwi
Ja nie chcę być sam całą noc do rana
Ja nie chcę być sam
Ja nie chcę być sam, o ukochana
Więc do ciebie prośbę mam

Kochaj mnie
Tak jak ja kocham cię
(Tilt, “Tak jak ja kocham cię”)

Wyłączenie wzroku w chwilach, hm… intymnych, ma sporo zalet - z których największą jest silne wyostrzenie pozostałych zmysłów. A tu co? Po mieście można jeździć bez świateł nie tylko w dzień, ale i w nocy!
Psychologowie, ekologowie czy inni tacy - apeluję i wołam do was (na puszczy…) - zajmijcie się raz czymś pożytecznym, czyli:

W NOCY MA BYĆ CIEMNO, DO KURWY NĘDZY!

Cytat z thrillera

maj 19th, 2008

Żyję w czasach, gdy większość kobiet wydaje się mieć nasrane we łbie. No dobrze, mogę się mylić, moja statystyka opiera się na niereprezentatywnej próbce tych, które postanawiają ze mną porozmawiać przez internet. Poza tym, dziś jestem wściekły z powodu jednej z nich. Odczuwam czystą, nieuzasadnioną racjonalnie zawiść, która mnie swędzi jak ukąszenie meszki i którą po prostu muszę przeczekać. Postanowiłem wrzucić tutaj kawałek literatury, tak dla odreagowania.

Do przyjazdu pociągu z Londynu i… Mary pozostało mi jeszcze dwadzieścia minut. Mary to dla mnie wszystko. Byłem z nią żonaty zaledwie od dwóch miesięcy, ale wiedziałem, że tak będzie do końca moich dni. Jest dla mnie wszystkim. Każdy mężczyzna z łatwością używa takich słów, które są tanie i zwykle nie mają większego znaczenia. Jednak nie w wypadku Mary – trzeba ją najpierw zobaczyć, by uwierzyć, że to prawda. Jest drobną śliczną blondynką o zdumiewająco zielonych oczach. Lecz nie to stanowi o jej wyjątkowości – wieczorem w Londynie, kiedy jest największy ruch, bez trudu można spotkać przynajmniej kilka drobnych ślicznych blondynek na wyciągnięcie ręki. Nie chodzi też o otaczającą ją zaraźliwą atmosferę szczęścia, której każdy ulega, ani o jej nieodparcie  wesołe usposobienie, czy radość życia rzucającą się w oczy jak u kolibra. W niej jest coś więcej. Coś szczególnego w twarzy, oczach i głosie, we wszystkim, co mówi i robi. Właśnie to sprawia ,że jako jedyna znana mi osoba nie ma wrogów ani wśród kobiet, ani wśród mężczyzn. Tylko jedno słowo może opisać tę szczególną cechę, choć jest staroświeckie i często używane w ujemnym znaczeniu - dobroć. Mary sama nie znosi tak zwanych dobrych ludzi i nazywa ich świętoszkami, ale jej własna dobroć otacza ją w wyczuwalny sposób niczym pole magnetyczne, przyciągając do niej więcej nieudaczników, rozbitków życiowych, poszkodowanych na ciele i umyśle, niż w sumie kilkanaście osób może spotkać w ciągu całego życia. Jednakowo lgnie do niej staruszek, który dożywa swych dni, drzemiąc na parkowej ławce w bladych promieniach jesiennego słońca, i ptak ze złamanym skrzydłem. Złamane skrzydła to jej specjalność i dopiero teraz zacząłem sobie uświadamiać, że po każdym złamanym skrzydle, jakie leczyła, zjawiało się następne, którym poza nią nikt w świecie nie wiedział. Ten idealny obraz dopełnia jedna wada, nadająca Mary cechy ludzkie - wybuchowy charakter, co przejawia się w najbardziej widowiskowy sposób z akompaniamentem odpowiednio szokującego języka, ale tylko wówczas, gdy widzi ptaka ze złamanym skrzydłem… albo osobę, która ponosi za to odpowiedzialność. Jest moją żoną, a ja wciąż nie przestaję się dziwić, dlaczego za mnie wyszła. Mogła przecież poślubić tylu innych, a wybrała właśnie mnie. Pewnie dlatego, że przypomniałem jej ptaka ze złamanym skrzydłem. Gąsienica czołgu, która strzaskała mi nogę w błocie pod Caen, i ten pocisk gazowy, co tak mi opalił całą połowę  twarzy, że Adonis by się do niej nie przyznał - chirurgia plastyczna okazała się bezsilna, a  moje lewe oko z trudem rozróżnia dzień i noc - wszystko to uczyniło mnie ptakiem ze złamanym skrzydłem.

Przyjechał pociąg i zobaczyłem ją, jak wyskakuje z przedziału około dwudziestu metrów ode mnie, a za nią jakiegoś tęgiego faceta w średnim wieku, w meloniku i z parasolem, dźwigającego jej walizki - wypisz wymaluj wielkomiejski kapitalista, który gnębi ubogich i eksmituje wdowy i sieroty. Nigdy przedtem go nie widziałem i byłem pewien, że Mary go nie znała. Ona po prostu zniewalała otoczenie - ludzie, po których najmniej można się tego spodziewać, wprost bili się o to, żeby jej pomóc, a ten kapitalista wyglądał na takiego, co umie walczyć.

Nadbiegła po peronie i wpadła na mnie z takim impetem, że ledwo utrzymałem się na nogach. Powitaniom nie było końca, a choć wciąż jeszcze nie mogłem się pogodzić ze zdziwionymi spojrzeniami współpasażerów, to jednak powoli zaczynałem się do nich przyzwyczajać. Ostatni raz widziałem ją tego samego dnia rano, a witała się ze mną jak z dawno utraconym kochankiem, który wraca do domu po długoletnim pobycie na pustkowiach Australii. Akurat stawiałem Mary na ziemi, kiedy nadszedł kapitalista, rzucił walizki, promiennie uśmiechnął się do mojej żony, uchylając kapelusza, i ruszył dalej. Odchodząc tanecznym krokiem, wciąż z promiennym uśmiechem zapatrzony w Mary, spadł z peronu. Kiedy wstał i zaczął się otrzepywać, w dalszym ciągu promieniał. Ponownie uchylił kapelusza i znikł.

Tak, to thriller. Konkretnie: "Szatański wirus" Alistaira MacLeana. Znam ten fragment niemal na pamięć od paru lat… jest bezkonkurencyjny.

Chińskie XXL: non-basic

maj 15th, 2008

Skończyłem dziś 35 lat. Gruby jestem. Zrobiłem sobie prezent. Cena 12,99 zł. Szorty z Biedronki marki “non-basic”. 100% plastik, brud wystarczy wykruszyć. Prać i tak nie wolno. Made in China. Rozmiar XXL, też made in China. Po rozdarciu opakowania wyjaśniło się, z dołączonej etykiety, że przez XXL w Chinach rozumieją 90 cm w pasie. Już wiadomo, do czego aluzją jest to “non-basic”. Niech ich szlag.

Wzywam wszystkich do bojkotu igrzysk w Pekinie.

Ogłaszam głodówkę protestacyjną pod hasłem ”Minus 15 centymetrów w pasie drogą ku świetlanej przyszłości”.
Będę przyjmował tylko płyny - wódkę Krajową z Biedronki po 12,99 oraz napoje identyczne z naturalnymi po 0,69. Też z Biedronki. Maximum smaku aspartamu i zero kalorii.

Odlatuję w popołudniową drzemkę. Dobranoc państwu.

Etyczne reklamOwce

maj 14th, 2008

Reklama telewizyjna sieci telefonii komórkowej Mobilking pokazuje kobiety jako gorszą płeć, ma charakter dyskryminujący, a tym samym narusza Kodeks Etyki Reklamy i obowiązujące przepisy prawa - orzekła Komisja Etyki Reklamy (KER).

A reklama wybielacza do firanek “Znikash” przedstawia kobiety, które go nie używają, jako głupie, brzydkie, smutne, szare gęsi, które w piękny słoneczny dzień wychodzą z domu ubrane w paskudny płaszcz przeciwdeszczowy - i żadna komisja się tym nie zajmuje.

Aparat systemu humorem tryska

maj 11th, 2008

W telegazecie znalazłem:

Rośnie liczba wypadków związanych z połknięciem przez dzieci małych magnesów znajdujących się w zabawkach. W związku z tym, w lipcu na obszarze całej UE wejdzie w zycie nowe prawo. Będzie nakazywać zamieszczanie dodatkowego oznakowania na zabawkach zawierających małe magnesy.
Dodatkowe oznakowanie zabawek będzie rozwiązaniem tymczasowym. Następnie wejdą w życie nowe normy dotyczące zabawek.
Oznakowanie na zabawkach nie rozwiązuje jednak problemu. Konieczne jest dokładne czytanie instrukcji obsługi zabawek przez rodziców. (IAR)

Parę pytań z tej okazji:

  • Skąd wiadomo, że liczba wypadków rośnie? Kto zlecił te badania i po co?
  • Prawo. Czym powinno zajmować się prawo i czemu służyć?
  • Rozwiązania tymczasowe. Czy warto je wprowadzać?
  • Rozwiązania kompleksowe. Kogo mają kompleksowo zadowolić?
  • Konkluzja w ostatnich dwóch zdaniach. Więc po co to wszystko, na Boga?

Tak właśnie działa ten system. Najpierw straszy (magnesami, pneumokokami, wypadkami samochodowymi, biedą na starość… nieważne), a gdy już zastraszy wystarczająco, poszerza swoją Władzę.
Nie myśl, człowieku - MY myślimy za ciebie. Oduczymy cię myśleć. To nawet lepiej, a zwłaszcza bezpieczniej - dla nas.

Pełzający terror demokratycznych totalitarystów.

Zresztą, co ja się będę produkował… Odpowiedź na powyższe pytania brzmi mniej więcej tak:

Tak, tak, tak, każden jeden otaczany
System każde życie chciałby włożyć w swoje ramy
Nieustanna opresja w każdym bytu aspekcie
Stała obserwacja przy każdym obiekcie
Egzekucja każdej sfery życia człowieka wolnego
Prowadzi do stworzenia niewolnika posłusznego
Nagrodą dla którego są chleb i igrzyska
Aparat systemu humorem tryska (…)

Rok za rokiem rozwiązania systemowe
Zarastają paraliżem aktywności nowe
Czego dobrze nie znają to jest podejrzane
A więc ciągła asekuracja na wszelki wypadek
Potem sytuacja pełna mega sprzeczności
Nie spełniają wobec ciebie podstawowych powinności
Zbrodnia to nie zbrodnia kiedy nie jest ukarana
Ta kurwa taka głupia jest czy taka cwana?
Mnoży się urzędników bezustannie populacja
W sporach z nimi nie stoi po twojej stronie racja
Otłuszczona kasta na twojej pracy pasożytuje
Co się da zagarniając udaje, że pracuje
Dla ciebie i dla mnie(…)

Nowotwór ma zawsze takie same potrzeby
Mogą być jeszcze większe, mniejsze być już nie mogą
System się posuwa jednokierunkową drogą
I zawrócić nie potrafi, poza tym jest za duży(…)

Sponsorem niniejszej notatki jest - na wypadek, gdyby ktoś nie rozpoznał - Kazik.

Ross-mówki z Dzięciołem, czyli dwaj POsłowie

maj 8th, 2008
Platforma Obywatelska - jacy posłowie, tacy wyborcy (i vice versa).
 

Ankietę z okazji tegorocznych matur przeprowadziła Gazeta.pl. Interesujące. Gazeta dla ćwierćyntelygentów urządza sobie kpinki z partii dla “młodych wykształconych” wyborców?